
Szczepienie przeciwko odrze, różyczce i śwince należy w Polsce do obowiązkowych szczepień u dzieci w wieku 13-14 miesięcy oraz 10 lat.
- MMR II - refundowana
- Priorix - odpłatna
Po szczepieniu zgodnie z zaleceniami (dwie dawki):
- 95-99% dzieci nie zachoruje na odrę lub różyczkę
- 79-95% dzieci nie zachoruje na świnkę
- odporność jest długotrwała, utrzymuje się prawdopodobnie przez całe życie
- rzadko się zdarza, aby dzieci chorowały mimo szczepienia. Jeśli jednak do tego dojdzie, choroba przebiega znacznie łagodniej.
Szczepionka MMR wzbudza wiele kontrowersji wśród rodziców oraz cieszy się złą sławą. Na forach internetowych można poczytać o niepożądanych objawach jakie wystąpiły u zaszczepionych dzieci. Wielu rodziców zastanawia się czy szczepić dziecko bądź odwleka szczepienie w czasie.
Ja postanowiłam zaszczepić synka o czasie, czyli w czternastym miesiącu życia. Za namową pediatry Ufolinek równocześnie przyjął szczepionkę przeciwko ospie wietrznej. Miałam wątpliwości co do łączenia MMR z ospą, ale trzech różnych pediatrów zapewniło mnie, że to powszechna praktyka i dobrze jest podać te szczepionki równocześnie.
Chciałam go zaszczepić dwa tygodnie przed moim powrotem do pracy. Jednak upały pokrzyżowały nam plany, gdyż przychodnia z racji wysokich temperatur zaniechała szczepień aż do odwołania.
Nie ukrywam, że bałam się tego szczepienia jak żadnego innego. Okazało się, że słusznie... Nigdy wcześniej po szczepieniach Ufolinek nie miał żadnych objawów poszczepiennych. Tym razem w drugiej dobie po szczepieniu dostał stan podgorączkowy, który utrzymywał się przez cztery doby. Towarzyszył temu spory katar. Chociaż nie wiem czy był on wynikiem szczepienia czy może ząbkowania. Przez cały ten czas źle sypiał i był ogólnie osłabiony. Gdy stań podgorączkowy ustąpił, na brzuszku pojawiły się dziwne plamy. Po dobie nie było po nich śladu. Wiem, że mogło być dużo gorzej, ale akurat to wszystko zbiegło się z moim powrotem do pracy. Musieliśmy zorganizować opiekę dla Małego. Tymczasem ja zamartwiałam się w pracy.
Chciałam go zaszczepić dwa tygodnie przed moim powrotem do pracy. Jednak upały pokrzyżowały nam plany, gdyż przychodnia z racji wysokich temperatur zaniechała szczepień aż do odwołania.
Nie ukrywam, że bałam się tego szczepienia jak żadnego innego. Okazało się, że słusznie... Nigdy wcześniej po szczepieniach Ufolinek nie miał żadnych objawów poszczepiennych. Tym razem w drugiej dobie po szczepieniu dostał stan podgorączkowy, który utrzymywał się przez cztery doby. Towarzyszył temu spory katar. Chociaż nie wiem czy był on wynikiem szczepienia czy może ząbkowania. Przez cały ten czas źle sypiał i był ogólnie osłabiony. Gdy stań podgorączkowy ustąpił, na brzuszku pojawiły się dziwne plamy. Po dobie nie było po nich śladu. Wiem, że mogło być dużo gorzej, ale akurat to wszystko zbiegło się z moim powrotem do pracy. Musieliśmy zorganizować opiekę dla Małego. Tymczasem ja zamartwiałam się w pracy.
Cieszę się, że mamy to już za sobą.