Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 czerwca 2015

PREZENTY NA DZIEŃ DZIECKA


Nie jestem zwolenniczką dawania dzieciom prezentów na Dzień Dziecka, chyba że jest to naprawdę jakiś drobiazg. Uważam, że magia tego dnia powinna polegać na tym, że poświęcamy dziecku więcej czasu niż zwykle, organizujemy rodzinne wyjście czy to na lody czy do zoo. Do dzisiaj pamiętam Dni Dziecka, kiedy byłam mała. Dostawałam zawsze książkę, a rodzice zabierali mnie i brata na lody w kubeczku :) Kiedyś to było nie byle co. Takie lody w kubeczku z dodatkami jadło się może dwa razy do roku. Chciałabym aby mój synek kojarzył Dzień Dziecka ze wspólnymi, wyjątkowymi chwilami. Już nie mogę doczekać się kiedy będzie na tyle duży, że będziemy mogli wybrać się do Parku Dinozaurów, Aquaparku, Muzeum Techniki czy na wystawę klocków Lego.
Jego pierwszy Dzień Dziecka  nie był jakiś wyjątkowy. Spędziliśmy go w miarę normalnie. A po południu Ufolinka odwiedzili dziadkowie. 

Oczywiście dostał też kilka prezentów:

  • piramidkę edukacyjne kubeczki - od razu przypadła mu do gustu. Nie ma jak porzucać sobie kubeczkami ;)


  • książkę "Księga dźwięków" Bravi Soledad - bardzo fajna pozycja. Wkrótce pojawi się na blogu jej recenzja.


  • basenik ogrodowy z piłką i kołem w zestawie firmy Intex - bardzo fajny. Zresztą już przetestowany :) Nie zalicza się do tych najmniejszych, ale to dobrze, bo ktoś może siedzieć w środku razem z Ufolinkiem.


  • szczeniaczka uczniaczka Fisher Price - moim zdaniem zbyt drogi prezent na taką okazję... Co nie zmienia faktu, że szczeniaczek jest uroczy :)

  • pierwszy samochód - co ciekawe ma na imię tak samo jak Ufolinek :) Synek nadal najbardziej lubi bawić się miseczkami, kubeczkami czy kółkami, ale samochód również wzbudza jego zainteresowanie :)




czwartek, 28 maja 2015

PRZECHODZENIE ZE SŁOICZKÓW NA DOMOWE JEDZENIE - CZĘŚĆ II


Za nami kolejny tydzień eksperymentów i kolejne trzy dania w menu Ufolinka.

  • Klopsiki z mielonego indyka w sosie pomidorowym z ziemniaczkami - pogniotłam jednego małego klopsika, małego ziemniaczka i pół marchewki. Dodałam sporo sosu. Zauważyłam, że jak danie jest bardziej płynne, synek chętniej je zjada. Jadł dwa razy, za każdym razem z apetytem :)
  • Zupa kalafiorowa - pogniotłam małego ziemniaczka, pół marchewki, trochę kalafiora, pietruszki i kawałek mięsa z kurczaka. Za pierwszym razem zjadł prawie wszystko, a innym razem zjadł dwie łyżeczki i zacisnął usta. Musiałam podać słoiczek :(
  • Potrawka z kurczaka z marchewką i ryżem - z tych trzech dań to właśnie potrawka zasmakowała Ufolinkowi najbardziej. A robiłam ją po raz pierwszy w życiu :) Nam również przypadła do gustu.

Reasumując, nie jest źle :) Na siedem dni w tygodniu, Ufolinek cztery razy zjadł domowe jedzenie. Podałam słoiczek jak odmówił kalafiorowej, w niedzielę jak byliśmy na działce, a innym razem ponieważ chciałam żeby zjadł rybkę. W kolejnym miesiącu zamierzam bazować gównie na domowym jedzeniu. 


Wczoraj nastąpił przełom w jedzeniu kanapek :) 
Ufolinek jest taki, że jak daje mu do posmakowania coś w kawałku to zwykle się krzywi i odwraca głowę. Dlatego postanowiłam chlebek posmarowany dżemem i pokrojony w kosteczkę dać mu do rączki. Podsunęłam mu talerz. Wziął jedną kosteczkę, cudnie rozpłaszczył ją w dłoni, po czym wpakował do buzi. Przekonał się jakie to dobre i już kolejne kosteczki przyjmował z mojej ręki. Zjadł całą kanapkę i jeszcze marudził jak się skończyła :) 
Mam nadzieję, że od teraz kanapki na stałe zagoszczą w jego menu.

Poniżej:
PRZECHODZENIE ZE SŁOICZKÓW NA DOMOWE JEDZENIE - CZĘŚĆ I




poniedziałek, 18 maja 2015

PRZECHODZENIE ZE SŁOICZKÓW NA DOMOWE JEDZENIE - CZĘŚĆ I


Jeśli śledzicie bloga, to wiecie że postanowiłam, iż w maju zaczniemy przechodzić ze słoiczków na domowe jedzenie.
Okazało się, że nie jest to takie proste jak mogło się wydawać...

  • Pierwsza próba skończyła się fiaskiem. Ufolinek dostał kurczaka w sosie z pomidorów, cukinii cebuli i papryki z dodatkiem kaszy jaglanej. Stanowczo odmówił jedzenia... Z tym, że doszłam do wniosku iż to ja popełniłam błąd. Dałam mu za dużo kaszy i mięska. Tymczasem w słoiczkach mamy głównie sosik z rozdrobnionymi warzywkami i tylko trochę zmiksowanego mięsa. Po prostu postawiłam mu za wysoko poprzeczkę. Pierwszy raz przekonałam się jak to jest gdy dziecko zaciska usta i wykrzywia się na widok łyżeczki.
  • Kolejna próba to łosoś pieczony w folii z przyprawami i puree z ziemniaków. Skończyło się podgrzewaniem słoiczka...
  • Na trzeci rzut poszły rozdrobnione zrazy wołowe (bez środka) oraz ziemniaki z sosem. Na powrót zaczęłam wierzyć we własne zdolności kulinarne, bo Ufolinek zjadł całą porcję :)
  • Przyszła kolej na domową zupkę. Padło na ogórkową. Jedyna różnica między ogórkową jaką my zjedliśmy polegała na tym, że nasza była zabielona śmietaną, a Ufolinkowa zagęszczona kleikiem ryżowym. Rozgniotłam mu ziemniaczka i marchewkę oraz wkroiłam trochę kurczaka z zupy. Punkt dla mnie - zjadł :)
  • Zrazy wołowe Ufolinkowi zasmakowały, więc postanowiłam ugotować gulasz wołowy. Akurat wołowy robię bardzo prosto, bo dodaję tylko trochę cebuli, a sos zaciągam mąką. Wychodzi bardzo smaczny. Ufolinek jest tego samego zdania. Zjadł z kaszą gryczaną.
  • Ugotowałam kolejną zupę. Tym razem krupnik. Podobnie jak w przypadku ogórkowej, rozgniotłam ziemniaczka, marchewkę i dodałam trochę kurczaka z zupy. Zjadł :)

Synek obiady przygotowane przeze mnie dostawał na zmianę ze słoiczkami. Niestety ostatnie dni upłynęły nam pod znakiem ząbkowania i Ufolinek często odmawiał jedzenia obiadków, niezależnie czy były ugotowane przez mnie czy Bobovitę :(

Jeśli chodzi o mój ambitny plan wprowadzenia mu na drugie śniadanie kanapek, to synek uznał że nikt mu kaszki nie będzie zabierał dla jakiegoś suchego żarcia... No i wcina dalej tą swoją ukochaną kaszkę, a chlebek dostaje czasami na podwieczorek. Próbowałam dawać mu pokrojone w kosteczkę kanapki z masłem, dżemem, serkiem śmietankowym. Ale najbardziej lubi suchy...

c.d.n.



środa, 1 kwietnia 2015

JADŁOSPIS OŚMIOMIESIĘCZNEGO NIEMOWLAKA - MENU UFOLINKA - MARZEC


W marcu w menu Ufolinka niewiele się zmieniło. W zasadzie tylko porcje mleczka się zwiększyły.


8:00 - 180 ml mleczka Bebilon 2
11:00 - zamiennie:

- kaszka manna na gęsto Bobovita
bez cukru (80 ml wody, 3 łyżki stołowe kaszki plus pół słoiczka owoców lub starte jabłuszko lub rozgnieciony banan) - jakieś 180 ml
- jogurt bądź twarożek Gerber 190 ml po 6-8 m-cu
14:00 - 190 ml obiadku z mięskiem lub rybką oraz co drugi dzień z połową żółtka
17:00 - 180 ml mleczka Bebilon 2
20:00 - zamiennie:
- 210 ml kaszki mlecznej ryżowo-kukurydzianej Bobovita o smaku bananowym bez dodatku cukru (3 łyżki stołowe) - z butelki
- 210 ml kaszki manny (jeśli nie była na drugie śniadanie) - z butelki

Nadal pije wyłącznie sok rozcieńczony z wodą. Około 100 ml dziennie. 

Od czasu do czasu dostaje też chrupki do pochrupania :)

W końcu kończymy ekspozycję na gluten. Za dwa dni Ufolinek dostanie swój pierwszy chlebek oraz kaszkę wielozbożową. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :)

Poniżej:

Jadłospis Ufolinka - listopad
Jadłospis Ufolinka - grudzień
Jadłospis Ufolinka - styczeń




piątek, 20 marca 2015

PIELĘGNACJA NOWORODKA


Trochę czasu już minęło od kiedy Ufolinek był noworodkiem, ale jeszcze co nieco pamiętam ;)
Post dedykuję znanym mi przyszłym mamusiom. Asiu, Kasiu pozdrowienia :)


Pielęgnacja noworodka to:
  • przewijanie
  • kąpanie
  • odpowiednia pielęgnacja narządów płciowych
  • przemywanie oczek
  • oczyszczanie noska
  • dbanie o kikut pępowiny
  • dbanie o skórę 

PRZEWIJANIE
  • przewijamy dziecko w zależności od potrzeb nie rzadziej niż co trzy godziny - zwykle sprawdzałam pieluszkę po każdym karmieniu, no chyba że zapach sugerował że czas ją zmienić.
  • po oczyszczeniu pupy dokładnie ją osuszamy i dopiero wtedy nakładamy krem przeznaczony specjalnie do pielęgnacji tego miejsca. Jeśli nałożymy krem na wilgotną skórę może dojść do odparzenia.

KĄPIEL
  • Warto przygotować się tak aby wszystko mieć pod ręką: wanienkę, komplet ubranek, pieluszki, ręcznik, kosmetyki, przewijak - przez pierwsze dwa miesiące Ufolinek był kąpany w pokoju. Teraz wraz z tatą (bo od początku to jego przywilej) zamykają się w kabinie prysznicowej razem z wanienką. 
  • pomieszczenie powinno być nagrzane do temperatury 24-25 stopni - my nigdy tego nie robiliśmy. W domu mamy 21-22 stopnie.
  • woda w wanience powinna mieć temperaturę około 37 stopni. Warto kupić termometr do wanienki. Kosztuje kilka złotych. Teraz go już nie używamy, ale w pierwszych dniach wolałam mieć pewność, że temperatura jest odpowiednia.
  • na dno wanienki można położyć pieluszkę tetrową, aby maluch nie ślizgał się po dnie - my tego nie stosowaliśmy. Obejrzeliśmy na you tube filmik instruktażowy na temat prawidłowego trzymania noworodka podczas kąpieli i nie było żadnego problemu. Pewnie, że tata Ufolinka był za pierwszym razem zestresowany, ale szybko przekonał się, że to nic trudnego :)


  • należy uważać aby zanadto nie zmoczyć kikuta pępowiny. Jeśli się zamoczy należy go dokładnie osuszyć.
  • dziecko delikatnie myjemy ręką bądź specjalną myjką, np. kawałkiem gazy.
  • główkę myjemy na końcu.

PIELĘGNACJA NARZĄDÓW PŁCIOWYCH
  • u dziewczynki delikatnie a zarazem dokładnie przemywamy okolicę warg sromowych ruchem z góry w dół. Tak by na końcu obmywana była okolica odbytu. Ruchy z dołu do góry są niedozwolone, ze względu na możliwość przeniesienia zakażenia pałeczką Escherichia coli. Może ona spowodować zakażenie układu moczowego.
  • chłopcom po kąpieli, w której namydloną myjką myjemy prącie oraz miejsce pod moszną, osuszamy dokładnie genitalia i smarujemy delikatnie kremem pielęgnacyjnym. Nie odsuwamy napletka!

PRZEMYWANIE OCZU NOWORODKA

  • oczko przemywamy jałowym gazikiem nasączonym solą fizjologiczną zawsze w kierunku od strony uszu do noska. 
  • do każdego oczka używamy osobnego gazika. 

OCZYSZCZANIE NOSKA
  • po każdej kąpieli warto zakroplić nos dziecka roztworem soli morskiej. Dzięki temu nosek się udrażnia się i maluchowi łatwiej się oddycha.
  • w razie konieczności odciągamy zalegającą wydzielinę np. Fridą - więcej na ten temat tutaj.

PIELĘGNOWANIE KIKUTA PĘPOWINY


Zdania są podzielone. Spotkałam się z trzema szkołami: 
  • przygotowujemy 70% spirytus, nasączamy nim gazik lub patyczek higieniczny, a następnie smarujemy całą powierzchnię kikuta i miejsce dookoła niego. I bez obaw, dzieciaczka to nie boli.
  • psikamy na kikut Oceniseptem.
  • dokładnie osuszamy kikut po kąpieli i czekamy aż sam odpadnie. Tak mi kazano robić w szpitalu. Ale osobiście nie polecam i uważam, że dwa powyższe sposoby są lepsze. Ufolinkowi kikut odpadł dopiero po trzech tygodniach. Dziwiłam się, że tak długo to trwa. Całe szczęście akurat przyszła do niego na wizytę domową pani doktor. Obejrzała pępek, stwierdziła że jest za wilgotny i że mam kilka razy dziennie psikać Oceniseptem. Przepisała też w razie czego maść antybiotykową. Po trzech dniach stosowania się do jej zaleceń kikut odpadł.


NATŁUSZCZANIE SKÓRY NOWORODKA
  • noworodki z dobrze rozwinięta tkanką tłuszczową nie wymagają natłuszczania skóry.
  • jeżeli skóra dziecka jest sucha, łuszcząca się, delikatnie natłuszczamy buzię oraz ciało dziecka kremem, balsamem bądź oliwką. Należy jednak pamiętać aby ilość kosmetyku była naprawdę minimalna. Zbyt duża ilość może być przyczyną zaczopowania porów skórnych lub jej podrażnienia. 

Pielęgnacja malucha nie jest taka skomplikowana jak nam się to początkowo wydaje. A z czasem staje się prawdziwą przyjemnością zarówno dla rodzica jak i jego pociechy :)




środa, 11 marca 2015

ZABEZPIECZENIA DOMOWE - BEZPIECZEŃSTWO NIEMOWLAKA


Ufolinek przemieszcza się już bardzo sprawnie, staje przy szafkach, otwiera szuflady i wszędzie go pełno :) Dlatego musieliśmy pomyśleć o zabezpieczeniach, które pozwolą uniknąć bolesnych urazów główki, przytrzaśnięcia paluszków, a także ochronią zawartość szafek i szuflad przed małymi rączkami Ufolinka.

Na rynku możemy znaleźć następujące zabezpieczenia dla małych dzieci:

  • Zabezpieczenie do kontaktów elektrycznych - wkładanie paluszków i różnych przedmiotów to gniazdek elektrycznych to ulubione zajęcie maluchów. Mój synek nie jest wyjątkiem... Dlatego zabezpieczenia zakupiliśmy.



  • Zabezpieczenia narożników - podczas odkrywania domowych zakamarków narożniki stołu, ławy lub biurka są kolejnym zagrożeniem. Zanim założyliśmy zabezpieczenia Ufolinek zdążył nabawić się kilku siniaków, a raz nawet zedrzeć sobie skórę z głowy. Na szczęście delikatnie. Zabezpieczenia kupiliśmy w Ikei.


  • Zabezpieczenia szafek przed otwieraniem - zabezpieczyć warto również szafki, szuflady, lodówkę oraz toaletę. Ciągłe otwieranie i zamykanie drzwiczek może prowadzić do przytrzaśnięcia paluszków. Ważne jest również chronienie dzieci przed niebezpiecznymi produktami, z którymi nie powinny mieć kontaktu, np przed środkami czystości. 



  • Blokada drzwi - zakładając blokadę na drzwi minimalizuje się ryzyko przytrzaśnięcia rączek. Blokada umieszczona na górnej krawędzi lub przy zawiasach skutecznie zablokuje drzwi i ochroni malca przed niebezpieczeństwem.



  • Bramka na schody - gdybym miała piętrowy dom na pewno bym się zdecydowała.



  • Zabezpieczenia pokręteł kuchenki - bezpieczne pokrętła kuchenki i piekarnika uniemożliwiają dzieciom ich regulowanie. Pokrętła – zabezpieczenia umieszcza się w miejsce tradycyjnych, w celu użycia należy je wcisnąć i przekręcić. Nie posiadam, ale warte zastanowienia się.


  • Samoprzylepna osłona piekarnika - zabezpieczenie piekarnika, które chroni dziecko przed dotknięciem gorących drzwiczek piekarnika. Wykonana z przezroczystego tworzywa. Łatwa w montażu i demontażu. Regulowana szerokość sprawia że pasuje do niemal wszystkich piekarników. Nie posiadam. Piekarnik włączam średnio raz w tygodniu. Tyle to Ufolinka przypilnuję.


  • Zabezpieczenia doniczki - osłona zapobiega dobieraniu się przez dziecko do ziemi w doniczce. Nie posiadam. Mam nadzieję, że Ufolinek w ziemi nie zagustuje...



Oczywiście nie należy dać się zwariować. Nie możemy ochronić naszego dziecka przed wszystkim. Jak nie nabije sobie kilku guzów nie nauczy się, że na pewne rzeczy trzeba uważać. 
A najlepszą ochroną jest posiadanie oczu dookoła głowy ;)



poniedziałek, 16 lutego 2015

KARMIENIE BUTELKĄ - POTRZEBNE AKCESORIA


Jako butelkowa mama nie mogę nie napisać posta o kamieniu butelką :) 
Nie będę tu pisała o przewadze karmienia piersią bo to rzecz oczywista. 
Pragnę napisać parę słów o rzeczach w jakie musimy zaopatrzyć się jeśli chcemy bądź musimy karmić mlekiem modyfikowanym.

Akcesoria do karmienia mlekiem modyfikowanym można podzielić na te niezbędne i zbędne, aczkolwiek często pożyteczne i ułatwiające życie.

Do niezbędnych zaliczam:

  • butelki - ja kupiłam zestaw startowy Avent, w którego skład wchodziły: 2 butelki o pojemności 125 ml z silikonowymi smoczkami dla noworodków, 2 butelki o pojemności 260 ml z sylikonowymi smoczkami oraz szczotka do czyszczenia butelek i smoczek uspokajający. Ponadto dokupiłam jeszcze dwie małe buteleczki o pojemności 125 ml.



  • smoczki odpowiednie do wieku dziecka - my używaliśmy pierwszych trzech, a po ukończonym 6 miesiącu używamy wyłącznie smoczków trójprzepływowych.





  • szczotkę do czyszczenia butelek - była w zestawie startowym razem z butelkami Avent.



A oto rzeczy, które możemy ale nie musimy mieć karmiąc butelką:
  • suszarka do butelek - przydatna, dba o właściwą higienę butelek (kupiłam na Allegro za 30 zł z przesyłką).


  • podgrzewacz do butelek - dla mnie cudowny wynalazek, o którym więcej napisałam tutaj. Kupiłam na Allegro za 60 zł.


  • termoopakowanie do butelki - u mnie się nie sprawdziło. Nie trzymało ciepła. W końcu kupiłam mały termosik.


  • sterylizator - nie posiadam. Dla mnie zbędny gadżet. Od samego początku przelewałam butelki i smoczki wrzątkiem po każdym umyciu. Gdy Ufolinek skończył pół roczku robię to około raz w tygodniu.


Pozostaje jeszcze kwestia wyboru mleka. Najczęściej metodą prób i błędów trafiamy w końcu na te najbardziej odpowiednie dla naszego malucha. Ufolinek w szpitalu miał podawane Nan Pro. Jednakże nie bardzo mu pasowało. Przeszliśmy na Bebiko, by kilka dni później zmienić je ze względu na dręczące go kolki na Bebilon Comfort. Gdy kolki się skończyły zaczęłam mu podawać zwykły Bebilon, który pije ze smakiem do dzisiaj :)
W dzisiejszych czasach karmienie butelką nie jest już takie problematyczne i czasochłonne jak kiedyś. Mieszankę wsypujemy do podgrzanej wody i tyle. A mając podgrzewacz, możemy mieć odpowiednią temperaturę wody 24 godziny na dobę. 
Jak wszystko, to kwestia dobrej organizacji i odpowiednich akcesoriów.