Próbuję zaoszczędzić na czym się da:
Miałam zarówno Pampersy jak i Dada. Pampersy newborn i active baby faktycznie są super (pomarańczowe z kolei beznadziejne!), ale Dada są dużo tańsze, a niewiele odbiegają jakościowo od pampersów. Paczka kosztuje 30zł, a w promocji 25 zł. Jak Pamersy są w jakiejś fajnej cenie to też czasami się skuszę.
Drogie nie zawsze znaczy lepsze. Liczy się skład. Czasami warto wypróbować tańszych kosmetyków, bo mogą służyć dziecku nawet lepiej niż te droższe. Ja na początku kupiłam Małemu wszystko z Hipp. A okazało się, że tańsza Nivea służy mu lepiej. Jeszcze muszę spróbować Ziajkę. Emolienty miałam trzy: Oilatum, Emolium i Oillan. Teraz kupuję tylko Oillan, bo nie widzę żadnej różnicy między nim, a dwa razy droższym Oilatum.
Nie kupujmy wszystkiego sami! Dajmy się wykazać babciom, dziadkom i innym członkom rodziny. My leżaczek, matę edukacyjną i karuzelkę dostaliśmy w prezencie, a to naprawdę sporo kosztuje.
Poza tym przez pierwsze trzy miesiące dziecko w zasadzie nie potrzebuje zabawek. A potem zawsze ktoś przyniesie jakiegoś misia, książeczkę czy grzechotkę. My kupiliśmy Ufolinkowi tylko przytulankę, piłeczkę i jedną grzechotkę. A teraz ma zabawek całe dwa pudła.
Są takie bez których życie było by trudniejsze, na przykład w naszym przypadku podgrzewacz do butelek, ale są też takie bez których moim zdaniem spokojnie można się obejść. Do takich zaliczam:
- sterylizator do butelek - zajmuje kupę miejsca, zużywa prąd, a tak naprawdę wystarczy po umyciu przelać butelkę wrzątkiem...
- elektroniczna niania - w domu wolno stojącym jak najbardziej, ale w dwu czy trzy pokojowym mieszkaniu po co? Ufolinek od dwóch miesięcy śpi w swoim pokoju, a ja i tak słyszę każde jego westchnięcie. Mama jest najlepszą elektroniczną nianią na świecie! I działa bez baterii :D
- kosz na pieluchy - nie wiem, ale sama idea zbierania brudnych pieluch średnio mi się podoba. U nas pieluszki lądują w śmieciach, a te z większą zawartością pakowane są dodatkową w pachnące woreczki i codziennie wynoszone do śmietnika.
- waga do ważenia malucha - można podejść raz w tygodniu do przychodni albo jeśli macie zwykłą wagę zważyć się z dzieckiem i bez. Odjąć co trzeba i tyle :)
- Nie odmawiam jeśli koleżanka chce mi dać zimowy kombinezon po synku.
- Nie kupuję w firmowych sklepach.
- Nie gardzę używanymi ubrankami pochodzącymi z Anglii (poza bielizną), które często są praktycznie nowe, a kosztują pięć razy mniej. Do tego zwykle są dobre jakościowo i często znanej marki.
- Korzystam z promocji w marketach - kupiłam Ufolinkowi świetne jeansy i bojówki w Auchan przecenione z 36 zł na 12 zł za sztukę.
- Zaglądam do Pepco - często mają fajne ubranka w niskich cenach.
- Bieliznę kupuję najczęściej przez internet albo u pani na rynku od polskich producentów z dobrej jakościowo bawełny. Przykładowo pajacyk kosztuje 24 zł, a bodziak 12 zł.
- Czasami wspominam babci, że Ufolinek z czegoś wyrósł i jakoś dziwnym trafem wkrótce to dostaje ;) Ach te babcie :)
Poza tym PROMOCJE, PROMOCJE i jeszcze raz PROMOCJE. Korzystajmy i nawet jeśli w danej chwili pieluchy w rozmiarze 4 nie są nam potrzebne, to bez obaw wkrótce będą :) Ufolinek ma już zapas z promocji na cały styczeń. A słoiczków (ostatnio były w Biedronce tańsze o złotówkę) wystarczy mu do końca miesiąca :)
Polecam Wam bardzo fajną stronę PromoBaby, na której wrzucone są wszystkie aktualne promocje z artykułami dla dzieci z podziałem na kategorie. Warto tam zaglądać. Właśnie z tej strony często dowiaduje się o fajnych promocjach i będąc na spacerku z Małym zaglądam tam, gdzie warto coś kupić.
No i najważniejsze - INTERNET głównie ALLEGRO. Już kompletując wyprawkę przekonałam się ile można zaoszczędzić na wirtualnych zakupach. Nie dalej jak wczoraj kupiłam od sprawdzonego sprzedawcy: komplet pościeli, kubek niekapek, łyżeczki, smoczki uspokajające 6+, smoczki do butelek, szczoteczkę do ząbków/dziąseł i zapłaciłam doliczając nawet koszt przesyłki dużo mniej niż gdybym kupiła to w stacjonarnym sklepie. Byłam wcześniej w Smyku i wszystko było dwa razy droższe. W hurtowniach dziecięcych trochę taniej, ale i tak drożej niż na Allegro. Także warto poświęcić trochę czasu i pobuszować w necie.
Chcieć to móc. A przy dziecku każdy grosz się liczy, szczególnie że nie dostaje się całej pensji...