Tak naprawdę wydatki na dziecko ponosimy jeszcze zanim zajdziemy w ciążę. A bo trzeba udać się do lekarza sprawdzić czy wszystko w porządku, a bo trzeba przyjmować kwas foliowy przynajmniej pół roku przed planowaną ciążą, a bo trzeba kupić test ciążowy albo i kilka. Ale prawdziwe wydatki dopiero przed nami...
U mnie wyglądało to następująco:
- wizyty u lekarza - sześć wizyt 650 zł (po znajomości połowę taniej)
- badania - 500 zł
- lekarstwa - 400 zł (preparat witaminowy PregnaPlus i leki na hemoroidy)
- pielęgnacja - 560 zł (preparaty zapobiegające rozstępom w ciąży - tu zaszalałam)
- ubrania - 410 zł (dwie sukienki, tunika, dwie koszule nocne, rajstopy ciążowe)
W sumie 2520 zł. Dla niektórych pewnie dużo, dla innych mało. Dla mnie całkiem sporo. Oczywiście nie trzeba chodzić prywatnie do lekarza i wówczas odpada koszt wizyt oraz badań. Nie trzeba również kupować kosmetyków przeciw rozstępom albo kupować, ale tańsze niż kupowałam ja. Można za to nakupować całą masę ubrań ciążowych i wydać dziesięć razy więcej. Ja byłam w o tyle dobrej sytuacji, że do szóstego miesiąca praktycznie nie miałam brzuszka i mieściłam się bez problemu w swoje rzeczy. Poza tym końcówka ciąży przypadła mi na ciepłe miesiące, także biegałam w letniej sukience lub w leginsach wcale nieciążowych i tunice. Butów również nie musiałam kupować, bo stopy mi nie spuchły.