Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 września 2015

BIAŁY SZUM - SPOSÓB NA DOBRY SEN NIEMOWLAKA
























Biały szum to nic innego, jak jednostajne dźwięki, które wydają domowe sprzęty typu:
  • suszarka
  • odkurzacz
  • oczyszczacz powietrza
  • tykający zegar
  • pracujące akwarium

Cała tajemnica atrakcyjności białego szumu polega na jego jednostajnym charakterze, który powoduje skupienie całej uwagi dziecka na dźwiękach szumu, jednocześnie zagłuszając inne otaczające malucha bodźce słuchowe. Dzięki temu dziecko wycisza się, uspokaja i zasypia. Ponadto specjaliści twierdzą, iż biały szum może przypominać maluchom dźwięki słyszane w brzuchu mamy.

Pierwsze badania związane z działaniem białego szumu przeprowadzono w 1990 roku. Pracownicy Instytutu Położnictwa i Ginekologii przy Queen Charlotte's Hospital w Londynie podzielili 40 niemowląt na dwie grupy. Połowa dzieci spała z białym szumem w tle, druga część w ciszy. Po pięciu minutach badania z grupy noworodków poddanej działaniu białego szumu spało już 80 procent maluchów, w grupie z ciszą 25 procent.

Dziecko w łonie matki cały czas jest otoczone dźwiękami. W łożysku jest bardzo głośno, a mimo to maluch sobie słodko śpi. Kiedy jednak noworodek przychodzi na świat, natrafia na niespodziewaną ciszę.

Doktor Harvey Karp, znany amerykański pediatra specjalizujący się w metodach uspokajania dzieci, w swojej książce The happiest baby on the Block wyjaśnia: "Przekonanie o tym, że dziecko powinno spać w ciszy to jeden z największych mitów dotyczących opieki nad najmłodszymi. W łożysku matki panuje mniej więcej taki hałas, jaki wytwarza odkurzacz. Właśnie więc cisza jest dla noworodka czymś dziwnym".


Biały szum jest idealnym rozwiązaniem dla:

  • dzieci, które mają problemy z zasypianiem, 
  • dzieci, które są wrażliwe na dźwięki i zmianę otoczenia, 
  • niemowląt z kolką, 
  • dzieci, które w ciągu spania często się wybudzają, 
  • maluchów, które ciężko adaptują się do zmiany miejsca, 
  • dzieci, które w ciągu dnia były narażone na dużo nowych bodźców 


Jak to było u nas?

O białym szumie oraz dobroczynnym działaniu dźwięku suszarki słyszałam i czytałam już przed narodzinami Ufolinka. Gdy zaczął cierpieć z powodu kolki postanowiłam sprawdzić ile w tym prawdy. Płaczący, a raczej wyjący z bólu Ufolinek na dźwięk suszarki momentalnie się uspokajał i po chwili zasypiał. Tak było przy kolce, gdy nie mógł zasnąć, a także przy pierwszych ząbkach. O dziwo, suszarka puszczona z you tube mu nie wystarczała. Musiała być prawdziwa. Zdarzało się, że była włączona bez przerwy przez całą godzinę. Jest dość głośna, ale to nie przeszkadzało Ufolinkowi smacznie spać. Gdy ją wyłączałam bywało, że się wybudzał. Nasze rachunki za prąd drastycznie wzrosły, ale było warto. 

Postanowiłam o tym napisać, bo wiele osób o tym nie wie, a to naprawdę potrafi ułatwić życie niejednemu rodzicowi.




poniedziałek, 24 sierpnia 2015

PIERWSZE BUTY DLA CHODZĄCEGO DZIECKA




Jak wiecie Ufolinek zaczął chodzić gdy miał 11 i pół miesiąca. Teraz, dwa miesiące później chodzi już bardzo sprawnie, a czasami nawet biega i trudno go dogonić :) Niestety nie chce chodzić za rączkę. Mało tego zawsze idzie w przeciwną stronę niż bym sobie tego życzyła. Ale nie o tym miał być ten post :)

Gdy dziecko zaczyna chodzić przychodzi czas by pomyśleć o pierwszych bucikach. Kupujemy je dopiero wówczas gdy dziecko zaczyna chodzić na podwórku. W domu najlepiej aby chodziło boso lub w samych skarpetkach, najlepiej antypoślizgowych. Dziecięce stópki potrzebują swobody. Idealnym rozwiązaniem byłoby gdyby maluch mógł stawiać swoje pierwsze kroki na boso na mięciutkiej, czystej trawce bądź na piasku na czystej plaży. To byłoby dla jego stópek najzdrowsze. Jednak niewiele osób może pochwalić się własnym trawnikiem, dlatego buty kupić trzeba.


O czym pamiętać przy kupnie bucików:

  • Dziecko zawsze powinno przymierzyć oba buciki, stanąć w nich i przejść kilkanaście kroków. Ważne jest dopasowanie nie tylko długości (odległość od końca najdłuższego palca do końca obuwia powinna wynosić 1 cm) ale i szerokości (dziecko w bucie powinno swobodnie poruszać palcami)
  • But nie może krępować dziecięcej stopy, ale nie może być też za luźny. Powinien dobrze trzymać się stopy. Najlepsze są buty wiązane, bo łatwo można je dopasować do stopy dziecka.
  • Cholewka buta nie powinna być za wysoka. Wysoka i sztywna cholewka uniemożliwia swobodne ruchy w kostce. 
  • But nie powinien nigdzie uciskać, uwierać i ocierać.
  • Podeszwa powinna być miękka, najlepiej antypoślizgowa. Powinna zginać się w 1/3 długości buta (tam gdzie zginają się paluszki dziecka). 
  • Nosek buta powinien być szeroki i wysoki, by nie krępować paluszków. 
  • Zapiętek powinien być elastyczny, czyli poruszać się razem ze stopą.
  • Materiał, z którego wykonane są buty powinien być oddychający. 

Ufolinek w domu biega w skarpetkach, a w upały na boso. Niestety w Klubie Malucha wymagają aby dzieci chodziły w kapciach. Wynika to pewnie ze względów bezpieczeństwa. Zawsze coś może spaść na stópkę, dziecko może wejść na klocek czy niechcący przydeptać stopę innego dziecka. Synek chodzi w godnych polecenia kapciach Befado, o których pisałam ostatnio tutaj.
Jeśli chodzi o buty to zakup jeszcze przed nami. Teraz na działce chodzi boso, a po chodniku w kapciach Befado. Stwierdziłam, że nie ma sensu kupować mu sandałków na kilka tygodni, skoro te kapcie spisują się znakomicie. Są wygodne, przewiewne i spełniają wszystkie wymagania, o których pisałam wyżej. Na chłodniejsze dni ma buciki Adidas, które dostał w prezencie. Myślę, że pod koniec sierpnia rozejrzymy się za bucikami na jesień. Bardzo podobają mi się buciki firmy Emel, ale biorę też pod uwagę kilka innych innych firm: Elefanten, Obex, Primigi. Czeka mnie pewnie wydatek rzędu 150-200 zł...




środa, 12 sierpnia 2015

DIETA DZIECKA - JAKICH SKŁADNIKÓW UNIKAĆ





Wiecie, że przywiązuję dość dużą wagę do diety Ufolinka. Dbam o to by jego dieta była odpowiednio zbilansowana i dostosowana do jego wieku. Staram się unikać cukru oraz niezdrowych dodatków. Praktycznie do roku synek nie wiedział co to cukier. Teraz wprawdzie nie podaję mu słodyczy, ale zjada już serki homogenizowane i jogurty z zawartością cukru. Oczywiście wybieram te, gdzie zawartość cukru jest najmniejsza. Unikam również poniższych składników:


  • syropu glukozowo-fruktozowego - tańszy zamiennik cukru, odpowiedzialny za otyłość. Niestety znaleźć go można praktycznie we wszystkim, między innymi w jogurtach, serkach homogenizowanych, dżemach, słodyczach, napojach, ketchupach, gotowych sosach itd.
  • aspartamu - rakotwórczy, syntetyczny zamiennik cukru. Występuje między innymi w produktach light i kolorowych napojach.
  • tłuszczy trans, czyli inaczej utwardzonych tłuszczy roślinnych - najgorszy rodzaj tłuszczu. Wywołuje choroby serca, cukrzycę, Alzheimera. Odpowiedzialny jest również za raka. Znajdziemy je między innymi w margarynach i gotowych ciastach.
  • mięsa oddzielonego mechanicznie (MOM) - to mieszanka mięsa, kości, tłuszczu, chrząstek, skóry, tkanki łącznej i ścięgien. Często znajduje się w parówkach, pasztetach, mieszanych wędlinach, konserwach mięsnych itp.
  • konserwantów:

  1. E 200 – kwas sorbowy/sorbinowy - dość często powoduje reakcje alergiczne. Znajdziemy głównie w serach i mrożonych pizzach
  2. E 210 - 219 (w tym E 211 – benzoesan sodu) - znaleźć go można w przetworach owocowych i warzywnych, napojach gazowanych, wodach smakowych, konserwach rybnych itd. W połączeniu z witaminą c może przekształcić się w rakotwórczy benzen, co ma szczególne znaczenie w przypadku gazowanych napojów, w których stosuje się jednocześnie obie te substancje. Osobiście jestem uczulona na benzoesan sodu i wychodzi mi po nim pokrzywka na twarzy.
  3. E 220 dwutlenek siarki - często spotyka się go w suszonych owocach, powoduje że produkty spożywcze tracą witaminy.
  4. E 221-227 - zakłócają pracę jelit (dziecko może mieć problemy z wypróżnieniem)
  5. E 230-232 fenol i jego pochodne - impregnuje się nimi skórki cytrusów. Dlatego warto myć cytrusy przed obraniem. Mogą powodować różnego rodzaju odczyny skórne (u mnie powodują), a nawet zatrucie pokarmowe.
  6. E 239 rakotwórcza heksamina - nic dodać nic ująć
  7. E 240-252 w tym E-249 azotyn sodu i E-250 azotyn potasu - dodatki służące do peklowania mięsa. Uwalniają substancje rakotwórcze. Nie należy podgrzewać.

  • przeciwutleniaczy, które są substancjami chemicznymi i zaburzają pracę wątroby - E 300 i w górę, szczególnie: E 320 – BHA - zwiększa poziom cholesterolu, wpływa na rozkład witaminy D, niedozwolony dla małych dzieci! oraz E 321 – BHT - zwiększa poziom cholesterolu, rakotwórczy, wywołuje wysypkę, niedozwolony dla małych dzieci!
  • substancji zagęszczających i żelujących, emulgatorów i stabilizatorów - często wywołują uczulenia, poza tym mogą być przyczyną gorszego trawienia. Unikać powinno się w szczególności: E 400 kwas alginowy, E 401 alginian sodu, E 407, E 413, E 414 guma arabska, E 420, E 421, E 461­ – E 466
  • szkodliwych barwników- szczególnie powinno się unikać E 110, E124, E151


Jeśli dotrwaliście do końca, to sami widzicie że sporo tego. Oczywiście nie jesteśmy w stanie wszystkiego uniknąć i wszystkiego wyeliminować. Pomimo to zachęcam do czytania etykiet i wybierania żywności jak najmniej przetworzonej.

Niestety moja kontrola nad tym co je Ufolinek została mocno ograniczona, nad czym bardzo ubolewam. Od poniedziałku Mały spożywa trzy posiłki w Klubie Malucha (śniadanie, obiad i podwieczorek). Na szczęście jadłospis jest ustalany przez dietetyka, dzięki czemu jest dobrze zbilansowany. Jednak nie wiem jakiej jakości są produkty.

Większość ludzi nie przywiązuje wagi do tego co je. A szkoda. Moim zdaniem większość chorób, w tym nowotwory są efektem tego co dostarczamy swojemu organizmowi wraz z pożywieniem. Dlatego zwracajmy uwagę na etykiety chociaż w przypadku produktów, które kupujemy dla naszych pociech...



piątek, 10 lipca 2015

WAKACJE Z ROCZNYM DZIECKIEM - TORBA PODRÓŻNA UFOLINKA


Jutro wyjeżdżamy na wakacje. Jedziemy do Zakopanego aby po raz kolejny podziwiać majestatyczne Tatry, umęczyć się na szlakach i obżerać się miejscowym jedzeniem oraz oscypkami :D
Byliśmy już tam wiele razy. Jednak tym razem będzie zupełnie inaczej, bo będzie z nami Ufolinek :)
Dlatego ten wyjazd jest jedną wielką niewiadomą. Nie wiemy jak mały zniesie prawie 600 km w samochodzie (wyjeżdżamy wieczorem żeby spał), nie wiemy jak zaklimatyzuje się na miejscu, czy będzie chciał spędzać tyle czasu w wózku i nosidle ile zamierzamy oraz jak będzie zasypiał wieczorem z nami w pokoju, skoro przyzwyczajony jest do samotności. Ale chyba nie ma co zamartwiać się na zapas. Najważniejsze aby pogoda dopisała. Nie musi być ciepło, byle nie padało. Wtedy na pewno będzie fajnie :) Jest jeszcze jedno pytanie: jak my się z tym wszystkim zabierzemy??!! Wcześniej braliśmy dwie walizki, plecaki i tyle, a teraz... Dzisiaj sporządziłam listę rzeczy jakie muszę wziąć dla Ufolinka, żeby o niczym nie zapomnieć. Pomyślałam, że może komuś się przyda i postanowiłam ją tutaj zamieścić. Ostrzegam, będzie długa...

Z większych rzeczy:

  • wózek plus folia przeciwdeszczowa
  • łóżeczko turystyczne
  • kołdra, poduszka, pościel
  • nosidło turystyczne


Przybory higieniczne i kosmetyki:

  • pieluchy
  • podkłady do przewijania w plenerze
  • woreczki na zużyte pieluchy
  • chusteczki nawilżane
  • chusteczki higieniczne
  • krem do pupy
  • żel do mycia
  • krem do buzi
  • krem z filtrem
  • szczotka do włosów
  • szczoteczka do zębów
  • nożyczki do paznokci
  • patyczki higieniczne


Jedzenie i akcesoria:

  • mleko
  • kaszki
  • kilka obiadków w słoiczkach 250ml
  • butelka do mleka
  • butelka do napoju
  • szczotka do czyszczenia butelek
  • miseczka
  • łyżeczka i widelczyk
  • śliniak


Apteczka (na wszelki wypadek zabieram całą apteczkę synka):

  • termometr
  • Camilia - u nas obowiązkowo!
  • żel do dziąseł Dentinox N
  • Nurofen w czopkach
  • Paracetamol w czopkach
  • Sudocrem w razie odparzeń
  • sól morska do noska
  • kropelki do nosa Euphorbium
  • frida
  • Orsalit
  • Acidolac Baby
  • woda utleniona w żelu
  • Ocenisept
  • plastry


Ubrania:

  • krótkie i długie spodnie
  • koszulki i body z krótkimi i długimi rękawami
  • pajace do spania
  • bluzy z kapturem
  • ciepła kurtka
  • cienka kurtka
  • sandały
  • pełne buty
  • skarpetki
  • czapki
  • chustka na szyję


Ponadto:

  • kocyk 
  • ręcznik
  • zabawki, które zajmują mało miejsca (miseczki Fisher Price, kubeczki, dwie książeczki, zawieszki do wózka)


Uff, to chyba wszystko. A może o czymś zapomniałam? Jakby co piszcie, to jeszcze dopakuję.

Tymczasem żegnam się z Wami na prawie dwa tygodnie. Postanowiłam ten czas spędzić wyłącznie z moimi chłopakami. 
Dlatego nie będę tutaj zaglądała, ale obiecuję że po powrocie złożę Wam obszerną relację z wyjazdu. 
Trzymajcie się ciepło :)




poniedziałek, 11 maja 2015

GORĄCZKA U NIEMOWLAKA



Kiedy mówimy o gorączce u niemowlaka?

  • Prawidłowa temperatura ciała dziecka do pierwszego roku życia wynosi 36-37ºC. Nieco wyższa temperatura, czyli 37-37,5ºC, nie jest uznawana za gorączkę. Podniesienie się temperatury ciała może być spowodowane przegrzaniem organizmu dziecka, zbyt ciepłym ubraniem lub przykryciem niemowlęcia zbyt grubą kołderką. Jeśli temperatura jest odrobinę wyższa niż normalnie, a u dziecka nie występują inne oznaki przeziębienia lub infekcji, zwykle wystarczy zdjąć jeden z elementów ubrania lub kołdrę, by doszło do spadku temperatury.
  • Temperatura 37,5-38ºC to stan podgorączkowy.
  • Jeśli temperatura dziecka przekracza 38 stopni, niemowlę ma gorączkę. 

Jaki termometr wybrać?

  • termometry szklane, rtęciowe - najdokładniejsze i przez wiele lat najpopularniejsze. Od kwietnia 2009 nie ma ich już w sprzedaży. Wycofano je zgodnie z zalecaniem Unii Europejskiej, ze względu na zawartość szkodliwej dla zdrowia i środowiska rtęci. 
  • termometry elektroniczne - szybko mierzą temperaturę ciała. Koniec pomiaru sygnalizują dźwiękiem. Są dość dokładne pod warunkiem, że bakteria nie jest na wyczerpaniu. Nadają się do pomiaru temperatury pod pachą, w ustach i pupie (dla niemowląt z giętką końcówką). My mamy taki:


  • termometry elektroniczne w smoczku - świetnie sprawdzają się u niemowląt, które lubią ssać smoczek-uspokajacz. 
  • termometry w pasku przyklejane do czoła - wyglądają jak mała karteczka, która pod wpływem zmian temperatury zabarwia się na różne kolory - im wyższa temperatura, tym bardziej czerwona. 
  • termometry elektroniczne do ucha - mają specjalnie wyprofilowaną końcówkę z czujnikiem, który umieszcza się w uchu i wtedy dokonuje pomiaru. 
  • termometry elektroniczne dotykowe - dotyka się nimi czoła malca, chwilę przytrzymuje i w ten sposób następuje pomiar. 
  • termometry elektroniczne bezdotykowe na podczerwień - zbliża się go na odległość ok 5 cm od czoła dziecka i uruchamia. Termometr zaczyna świecić i po kilku sekundach mierzy temperaturę.


Jak mierzyć temperaturę niemowlakowi?

Najlepszym miejscem do mierzenia temperatury u niemowląt jest
odbyt. Najpierw końcówkę termometru trzeba umyć wodą z mydłem i dokładnie wytrzeć. Dziecko powinno leżeć na boku lub plecach z podkulonymi nóżkami przyciśniętymi lekko do brzucha. Pod pupę warto wsunąć pieluszkę, bo pod wpływem termometru może dojść do uwolnienia gazów lub wypróżnienia. Następnie końcówkę termometru i okolice pupy można posmarować oliwką, aby łagodniej dało się go wsunąć. Termometr najlepiej ustawić tak, aby bez trudu obserwować wyświetlacz.
Ważne - temperatura w pupie jest o pięć kresek, czyli pół stopnia, wyższa od temperatury ciała. To oznacza, że od uzyskanego pomiaru trzeba odjąć pół stopnia, aby otrzymać prawidłową wartość. Przykładowo: 37,5 stopni w pupie to w rzeczywistości 37 stopni.


Co zrobić, gdy niemowlę ma gorączkę?

  • Najlepiej udać się do lekarza. 
  • Gdy maluch ma temperaturę powyżej 38,5 stopnia należy ją zbić lekami dla niemowląt (Paracetamol i Ibuprofen w syropie bądź w czopkach) jeszcze przed wizytą u lekarza. Należy jednak pilnować, by nie przekroczyć ustalonej dawki. Zwykle można podać drugą dawkę leku po 4-6 godzinach, jeżeli gorączka nie spadła po pierwszej dawce. 
  • Ciało gorączkującego dziecka zawsze schładzamy, nigdy nie rozgrzewamy. Nawet wtedy, gdy maluch ma dreszcze nie nakrywamy go dodatkowym okryciem, gdyż w wyniku ogrzewania temperatura ciała może gwałtownie wzrosnąć. Dlatego w ciepłym pomieszczeniu (ok. 20ºC) można dziecko rozebrać nawet do pieluszki lub ubrać w przewiewne, cienkie ubranko. 
  • Przy wyższej gorączce warto wykąpać dziecko w wodzie o temperaturze o stopień niższej od temperatury ciała, a jeśli dziecko wydaje się zbyt osłabione można położyć mu chłodny kompres na czoło. 
  • Trzeba pamiętać o nawadnianiu dziecka. Często przystawiać je do piersi bądź poić wodą lub herbatkami.


Nasze doświadczenie z gorączką

Na szczęście nie jest duże. Ufolinek po raz pierwszy dostał gorączkę w piątek. Dwa dni wcześniej zaczęły dokuczać mu ząbki dlatego pomyślałam, że to reakcja organizmu na ból. W nocy spał niespokojnie, przebudzał się i pojękiwał przez sen. Rano obudził się rozpalony, z czerwonymi policzkami i mętnym spojrzeniem. Zmierzyłam mu temperaturę w pupie, pamiętając aby od wyniku na wyświetlaczu odjąć 0,5 stopnia. Wyszło 38ºC.  Podałam mu Nurofen w czopku (bardziej przeciwbólowo niż przeciwgorączkowo). Temperatura spadła. Wydawało mi się, że sytuacja opanowana. Tymczasem kilka godzin później Ufolinek znowu zagorączkował, jeszcze bardziej niż wcześniej. Tym razem termometr wskazał 38,9ºC. Dla odmiany podałam Paracetamol w czopku. Mały zasnął na godzinę. Gdy się obudził temperatura spadła tylko do 38,5ºC. Przestraszyłam się, zwątpiłam że to od ząbków i pojechałam z nim do lekarza. Lekarka go osłuchała, zajrzała w gardło i uszy. Okazało się, że wszystko w porządku. Potwierdziła moje przypuszczenia, że gorączka ma związek z ząbkowaniem i zaleciła zbijać temperaturę tak jak do tej pory. Na szczęście jak wróciliśmy do domu okazało się, że temperatura spadła. Pomimo, że inne objawy ząbkowania nadal synkowi towarzyszą, to gorączka już do nich nie należy :)



piątek, 24 kwietnia 2015

PRZEGRZEWANIE NIEMOWLĄT


Postanowiłam napisać tego posta pod wpływem wczorajszego spaceru. Pogoda była przepiękna, niebo bezchmurne, słoneczko przyjemnie przygrzewało, a temperatura sięgała 20 stopni. 


Tymczasem to co zobaczyłam na ulicach, a raczej w wózkach woła o pomstę do nieba. Matki ubrane w letnie sukienki z krótkimi rękawkami plus ewentualnie jakiś cienki sweterek, a ich dzieci jakby było poniżej 10 stopni. Opatulone kocami, leżące w szczelnie przykrytym wózku, praktycznie bez dostępu powietrza.

Najbardziej zszokowała mnie moja sąsiadka. Jej synek ma prawie 7 miesięcy. Jeździ jeszcze w gondolce. Praktycznie nie mogłam go dojrzeć. Opatulony grubym kocem po samą szyję, zakryty nakładką na wózek. Przecież on musiał mieć tam gorąco jak w piekarniku! Ale nie to mnie zszokowało, tylko pytanie jej męża: "Czy Twój synek ma ubrane rajstopki pod spodniami?" Ja na to: "Co takiego?!". Po prostu nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Ufolinek był ubrany podobnie do mnie: spodnie, długi rękawek i na to bawełniana bluza. Ponadto letnia, cienka czapeczka oraz chustka pod szyję, bo trochę wiało. I tak co chwilę sprawdzałam mu karczek, ale nie dlatego że obawiałam się że mu za zimno tylko czy nie za ciepło. Wydaje mi się, że było mu w sam raz. A na pytanie odpowiedziałam, że rajstopek nie miał ubranych nigdy. I faktycznie tak było. Dwie pary nowych leżą w szafie. Zimą ubierałam go tak jak wczoraj plus ciepły kombinezon i gruby koc. Nigdy nie zmarzł. Dlatego stwierdziłam, że rajstopki są zbędne. Mąż sąsiadki powiedział do żony: "Mówiłem Ci, że go przegrzewasz". Na usta cisnęło mi się: "no raczej!". Ale nic nie powiedziałam, bo wychodzę z założenia, że nie moje dziecko, nie moja sprawa. Ale tutaj jest mój kawałek internetu i mogę napisać co o tym myślę :)

Drogie, przyszłe mamy. Zapytajcie pediatry, poczytajcie w internecie, a dowiecie się że naprawdę lepiej aby dziecko zmarzło niż było przegrzane. I pamiętajcie, że zimne rączki, czy nóżki nie są wyznacznikiem tego czy dziecku jest ciepło czy zimno. Sprawdza się skórę na karczku. Powinna być przyjemnie ciepła. Ufolinek ma prawie zawsze zimne rączki, nawet w domu. Gdybym miała na to patrzeć musiałabym go ubierać w kożuch :)

Dziecko powinno się ubierać tak jak siebie plus dodatkowa warstwa czyli kocyk. Oczywiście podczas upałów kocyk jest zbędny. Więcej na ten temat napisałam tutaj.

Przytoczę zdanie pediatry: "Im mniej okazji do przegrzania, tym mniejsze szanse na atak wirusów".

Dosyć tego moralizowania :) Po prostu musiałam się wygadać. 
A Wy jakie macie zdanie na ten temat?

Życzę Wam aby taka piękna pogoda utrzymała się jak najdłużej, a przynajmniej w weekend :) Miłego spacerowania!




środa, 22 kwietnia 2015

POBIERANIE KRWI NIEMOWLAKA


Było już o pobieraniu moczu niemowlaka, czas więc na parę słów o tym jak wygląda pobranie krwi od takiego maluszka.


  • U noworodków i małych niemowlaków pobiera się krew z głowy, gdzie jest najprostszy dostęp do naczyń krwionośnych (brzmi strasznie, ale ponoć wbrew pozorom taki sposób pobierania krwi nie jest ani bardziej inwazyjny, ani bardziej bolesny od zwykłego).

  • U małych dzieci najczęściej krew pobiera się z paluszka lub pięty.



Jak to było u nas?

Ufolinek w mojej obecności krew miał pobieraną dwukrotnie. 


Za pierwszym razem jako noworodek. Wówczas pielęgniarka pobrała mu krew z piętki. Leżał na przewijaku, a ja trzymałam go za rączkę. Pielęgniarka nakłuła piętkę, pobrała krew i umieściła na specjalnej karcie. Nie było to dla niego bardzo bolesne.

Za drugim razem był już znacznie większy, bo miał siedem miesięcy.
Pielęgniarka najpierw oglądała mu rączki, ale na szczęście żył się nie doszukała i pobrała mu krew z paluszka.
Synek cały czas siedział u mnie na kolanach. Przytrzymywałam mu rączkę. 
Nakłucie wykonuje się specjalnym nakłuwaczem który zapewnia odpowiednią, niewielką głębokość nakłucia ok.1,2 mm. Dzięki temu nakłucie jest bezpieczne i praktycznie niebolesne. Ufolinek nawet nie mrugnął okiem :) Pobranie trwało dość długo, jakieś pięć minut, ponieważ kropelki krwi zlatywały dość wolno. Trzeba było je wyciskać. Dlatego ważne jest, aby okolica z której pobierana jest krew była mocno ogrzana. Wówczas uzyskuje się przekrwienie naczyń włosowatych, zapewniające szybkie i bezpieczne pozyskanie krwi po nakłuciu. Ma to również znaczenie dla jakości pobranej krwi i jej przydatności do badania. W tym celu warto założyć na rączkę dziecka rękawiczki – szczególnie w chłodne dni. Kiedy tuż przed pobraniem rączki dziecka są w dotyku chłodne, można je rozmasować.
Na zakończenie miejsce ukłucia zostało zabezpieczone jałowym gazikiem oraz plastrem z opatrunkiem.

I po krzyku :) Naprawdę nie ma się czego bać. Mam nadzieję, że trochę Was uspokoiłam i oswoiłam z tematem :)


Tutaj znajdziecie parę słów o pobraniu moczu niemowlaka.



poniedziałek, 20 kwietnia 2015

POBIERANIE MOCZU NIEMOWLAKA


Jakiś czas temu Ufolinek dostał skierowanie na badanie moczu. Wówczas nie miałam pojęcia jak odbywa się to u niemowlaka. Dlatego teraz gdy już wiem, postanowiłam podzielić się z Wami wiedzą na ten temat.



BADANIE OGÓLNE MOCZU
  • Do badania najlepiej  pobrać próbkę moczu porannego. Jest zagęszczony po dłuższej przerwie nocnej.
  • Intymne okolice dziecka trzeba dokładnie umyć wodą z mydłem i obficie spłukać, a następnie osuszyć.
  • Aby pobrać mocz, trzeba zdjąć dziecku pieluszkę i ze specjalnym pojemniczkiem czekać na mocz, albo przykleić na oczyszczone okolice intymne specjalny woreczek (do kupienia w aptece, inny dla dziewczynki, inny dla chłopca). Wcześniej jednak trzeba oczyszczone okolice dokładnie osuszyć. Dopiero wtedy woreczek będzie dobrze przylegał do skóry. Kontakt woreczka z ciałem dziecka nie powinien przekraczać 60 minut.


  • Napełniony pojemnik należy odkleić od ciała, a mocz jak najszybciej przelać do specjalnego pojemniczka przeznaczonego do przechowywania moczu. 
  • Próbkę moczu trzeba jak najszybciej zanieść do laboratorium, nie później niż w ciągu 2 godzin.
  • Warto zaopatrzyć się w kilka woreczków, w razie nieudanych prób. 

BADANIE MOCZU NA POSIEW


W przypadku badania moczu na posiew metoda woreczkowa nie ma tutaj zastosowania. Mocz trzeba pobrać metodą łapania siusiu w locie. Co więcej musi być złapany ze środkowego strumienia, gdyż jest to najlepszy sposób na uniknięcie zanieczyszczeń bakteriami, bytującymi na skórze i narządach intymnych.


Jak wyglądało pobieranie moczu do badania ogólnego u nas?

Kupiłam w aptece pięć woreczków do pobierania moczu od niemowląt płci męskiej oraz pojemnik na mocz.
Początkowo ambitnie próbowałam złapać środkowy strumień moczu do pojemnika. Nakarmiłam Ufolinka na golasa mając w pogotowiu pojemnik na mocz. Potem czekałam z gołym Ufolinkiem na przewijaku. Bez rezultatu. Pomyślałam, że może jak włożę mu stópki do ciepłej wody to coś pomoże. Czekałam, czekałam i nic. A że do cierpliwych nie należę, postanowiłam użyć woreczka. Przykleiłam go oraz założyłam pieluszkę i ubranko. A tu zonk... Zgadnijcie... Woreczek cały upaćkany, szkoda gadać. Na szczęście próba numer dwa się powiodła i Ufolinkowy mocz został jeszcze tego samego dnia przebadany :)




środa, 15 kwietnia 2015

HIGIENA PIERWSZYCH ZĄBKÓW NIEMOWLAKA


Z racji tego, że Ufolinek jest już dumnym posiadaczem czterech ząbków (górne jedynki wyszły mu parę dni temu) post o higienie jamy ustnej wydaje się być jak najbardziej na czasie :) 

Ząbki wyszły w kolejności:
dolna lewa jedynka - 30 listopada
dolna prawa jedynka - 5 grudnia
górna lewa jedynka - 5 kwietnia
górna prawa jedynka - 10 kwietnia

Na dniach spodziewam się górnych dwójek.

Obok widać wszystkie zębole :D



Od czego zacząć?
  • Pierwsze zabiegi toaletowe warto zacząć wkrótce po urodzeniu dziecka. Należy przemywać mu dziąsła przegotowaną wodą - można owinąć na palcu zwykły gazik jałowy i po każdym posiłku przecierać delikatnie wnętrze jamy ustnej.
  • Jeśli dziąsła niemowlaka są obolałe i spuchnięte warto zaopatrzyć się w gumową, silikonową szczoteczkę wkładaną na palec -  dzięki niej można masować swędzące miejsca, a tym samym w jakimś stopniu ulżyć maluchowi. My mamy taką.


  • Kiedy dziecku pojawiają się pierwsze zęby mleczne, szczoteczka staje się nieodzownym akcesorium codziennej higieny jamy ustnej. Przydatne mogą okazać się te z miękkim włosiem, zaokrągloną główką i dość szerokim trzonkiem - dziecku będzie wygodniej ją utrzymać w ręce. Rynek oferuje duży wybór szczoteczek nawet dla najmniejszych dzieci. Warte polecenia są takie bez bisfenolu A (mają wtedy napis BPA free) - ta szkodliwa substancja może nawet w małych ilościach spowodować u dzieci poważne choroby, np. zaburzenia hormonalne. Należy pamiętać o częstej wymianie szczoteczek - najlepiej co trzy miesiące. Zamierzam na początek kupić taką z ogranicznikiem.


  • Dopóki niemowlę nie nauczy się wypluwać, to trzeba myć jego zęby przegotowaną wodą. Według opinii stomatologów z pastą nie należy się spieszyć. Dopiero w okolicach 12-13 miesiąca życia dziecka włączamy do codziennej higieny pastę do zębów z niewielką zawartością fluoru (dostosowaną do wieku dziecka). Dopiero w tym wieku maluchy zaczynają rozumieć proces płukania i wypluwania zawartości buzi. 


W trosce o ząbki naszych maluchów warto również pamiętać:
  • aby nie uczyć niemowlęcia zasypiania z butelką w ustach - jeśli w butelce jest mleko (matczyne i modyfikowane zawierają cukry będące pożywieniem dla bakterii próchniczych) lub słodki sok, wkrótce na zębach dziecka pojawi się próchnica. Jeżeli dziecko budzi się w nocy spragnione najlepiej podać do picia wodę.
  • że podawanie picia z butelki ze smoczkiem oraz smoczek tzw. uspokajający deformują zgryz dzieci. Jeśli maluszek zasypia ze smoczkiem, to zaraz po zaśnięciu warto wyjąć go z ust dziecka. 
  • aby unikać oblizywania smoczka przed podaniem go dziecku, nawet jeżeli spadnie na podłogę czy ziemię, ponieważ w ten sposób nanosi się do buzi malucha bakterie próchnicze. 
  • aby w  drugim półroczu, gdy wprowadzamy do diety dziecka nowe pokarmy, spróbować podać mu picie w kubku lub bidonie ze słomką. Gdyż popularne gumowe smoczki czy twarde ustniki w kubkach powodują wady zgryzu. Natomiast picie z kubka ze słomką mobilizuje malucha do ssania, a co za tym idzie - efektywniej pracuje jego szczęka wraz z żuchwą, nie doprowadzając do wystąpienia wad, np. przodozgryzu.

Życzę Waszym pociechom zdrowych, białych ząbków i jak najmniej bólu przy ząbkowaniu :)


piątek, 20 marca 2015

PIELĘGNACJA NOWORODKA


Trochę czasu już minęło od kiedy Ufolinek był noworodkiem, ale jeszcze co nieco pamiętam ;)
Post dedykuję znanym mi przyszłym mamusiom. Asiu, Kasiu pozdrowienia :)


Pielęgnacja noworodka to:
  • przewijanie
  • kąpanie
  • odpowiednia pielęgnacja narządów płciowych
  • przemywanie oczek
  • oczyszczanie noska
  • dbanie o kikut pępowiny
  • dbanie o skórę 

PRZEWIJANIE
  • przewijamy dziecko w zależności od potrzeb nie rzadziej niż co trzy godziny - zwykle sprawdzałam pieluszkę po każdym karmieniu, no chyba że zapach sugerował że czas ją zmienić.
  • po oczyszczeniu pupy dokładnie ją osuszamy i dopiero wtedy nakładamy krem przeznaczony specjalnie do pielęgnacji tego miejsca. Jeśli nałożymy krem na wilgotną skórę może dojść do odparzenia.

KĄPIEL
  • Warto przygotować się tak aby wszystko mieć pod ręką: wanienkę, komplet ubranek, pieluszki, ręcznik, kosmetyki, przewijak - przez pierwsze dwa miesiące Ufolinek był kąpany w pokoju. Teraz wraz z tatą (bo od początku to jego przywilej) zamykają się w kabinie prysznicowej razem z wanienką. 
  • pomieszczenie powinno być nagrzane do temperatury 24-25 stopni - my nigdy tego nie robiliśmy. W domu mamy 21-22 stopnie.
  • woda w wanience powinna mieć temperaturę około 37 stopni. Warto kupić termometr do wanienki. Kosztuje kilka złotych. Teraz go już nie używamy, ale w pierwszych dniach wolałam mieć pewność, że temperatura jest odpowiednia.
  • na dno wanienki można położyć pieluszkę tetrową, aby maluch nie ślizgał się po dnie - my tego nie stosowaliśmy. Obejrzeliśmy na you tube filmik instruktażowy na temat prawidłowego trzymania noworodka podczas kąpieli i nie było żadnego problemu. Pewnie, że tata Ufolinka był za pierwszym razem zestresowany, ale szybko przekonał się, że to nic trudnego :)


  • należy uważać aby zanadto nie zmoczyć kikuta pępowiny. Jeśli się zamoczy należy go dokładnie osuszyć.
  • dziecko delikatnie myjemy ręką bądź specjalną myjką, np. kawałkiem gazy.
  • główkę myjemy na końcu.

PIELĘGNACJA NARZĄDÓW PŁCIOWYCH
  • u dziewczynki delikatnie a zarazem dokładnie przemywamy okolicę warg sromowych ruchem z góry w dół. Tak by na końcu obmywana była okolica odbytu. Ruchy z dołu do góry są niedozwolone, ze względu na możliwość przeniesienia zakażenia pałeczką Escherichia coli. Może ona spowodować zakażenie układu moczowego.
  • chłopcom po kąpieli, w której namydloną myjką myjemy prącie oraz miejsce pod moszną, osuszamy dokładnie genitalia i smarujemy delikatnie kremem pielęgnacyjnym. Nie odsuwamy napletka!

PRZEMYWANIE OCZU NOWORODKA

  • oczko przemywamy jałowym gazikiem nasączonym solą fizjologiczną zawsze w kierunku od strony uszu do noska. 
  • do każdego oczka używamy osobnego gazika. 

OCZYSZCZANIE NOSKA
  • po każdej kąpieli warto zakroplić nos dziecka roztworem soli morskiej. Dzięki temu nosek się udrażnia się i maluchowi łatwiej się oddycha.
  • w razie konieczności odciągamy zalegającą wydzielinę np. Fridą - więcej na ten temat tutaj.

PIELĘGNOWANIE KIKUTA PĘPOWINY


Zdania są podzielone. Spotkałam się z trzema szkołami: 
  • przygotowujemy 70% spirytus, nasączamy nim gazik lub patyczek higieniczny, a następnie smarujemy całą powierzchnię kikuta i miejsce dookoła niego. I bez obaw, dzieciaczka to nie boli.
  • psikamy na kikut Oceniseptem.
  • dokładnie osuszamy kikut po kąpieli i czekamy aż sam odpadnie. Tak mi kazano robić w szpitalu. Ale osobiście nie polecam i uważam, że dwa powyższe sposoby są lepsze. Ufolinkowi kikut odpadł dopiero po trzech tygodniach. Dziwiłam się, że tak długo to trwa. Całe szczęście akurat przyszła do niego na wizytę domową pani doktor. Obejrzała pępek, stwierdziła że jest za wilgotny i że mam kilka razy dziennie psikać Oceniseptem. Przepisała też w razie czego maść antybiotykową. Po trzech dniach stosowania się do jej zaleceń kikut odpadł.


NATŁUSZCZANIE SKÓRY NOWORODKA
  • noworodki z dobrze rozwinięta tkanką tłuszczową nie wymagają natłuszczania skóry.
  • jeżeli skóra dziecka jest sucha, łuszcząca się, delikatnie natłuszczamy buzię oraz ciało dziecka kremem, balsamem bądź oliwką. Należy jednak pamiętać aby ilość kosmetyku była naprawdę minimalna. Zbyt duża ilość może być przyczyną zaczopowania porów skórnych lub jej podrażnienia. 

Pielęgnacja malucha nie jest taka skomplikowana jak nam się to początkowo wydaje. A z czasem staje się prawdziwą przyjemnością zarówno dla rodzica jak i jego pociechy :)




środa, 18 marca 2015

SPOSOBY NA UTRWALENIE NAJWAŻNIEJSZYCH CHWIL ŻYCIA DZIECKA


Pierwszy rok życia dziecka to czas wyjątkowy i niepowtarzalny. W przyszłości pewnie niejednokrotnie będziemy wracały do tego okresu we wspomnieniach. Co zrobić aby wspomnienia się nie zatarły?
Poniżej moje sposoby:

  • Pamiętnik - jeśli nie mamy weny do pisania pamiętnika, można zakupić Pamiętnik Niemowlaka, do którego w wyznaczonych miejscach wpisujemy określone dane, wydarzenia czy wklejamy zdjęcia. Ufolinek dostał taki pamiętnik od dziadków w dniu narodzin. Fajna sprawa. Polecam. To również świetny prezent dla dziecka z okazji narodzin.



  • Zdjęcia - dla mnie podstawą są zdjęcia. Fotografuję Ufolinka namiętnie nieraz kilkakrotnie w ciągu dnia (syndrom zakochanej mamuśki :D). Zdjęcia trzymam w kilku miejscach, bo nie przeżyłabym gdyby coś się z nimi stało. Mam je pogrupowane w foldery: 1-3 m-ce, 4-6 m-cy oraz 7-9 m-cy. Ponadto mam osobny folder "wybrane", do którego kopiuję zdjęcia, które szczególnie mi się podobają. Co jakiś czas je drukuję i uzupełniam album mojego synka. Lubię czasami usiąść i "po staremu" pooglądać zdjęcia przewracając kartki w albumie. Na każdym zdjęciu, które ląduje w albumie obowiązkowo wpisuję z tyłu datę. 

  • Filmiki - w dzisiejszych czasach kręcenie krótkich filmików jest na porządku dziennym. Podobnie jak zdjęcia trzymam je pogrupowane w kilku miejscach. 

  • Blog - prowadzenie bloga to prawie tak jak pisanie pamiętnika. Polecam :) Ciekawe co Ufolinek będzie miał na ten temat do powiedzenia za lat kilka...

  • Sesja zdjęciowa - wprawdzie Ufolinek nie miał jeszcze takiej profesjonalnej sesji, ale ostatnio dowiedziałam się, że chrzestny zamierza mu takową zafundować na pierwsze urodziny i bardzo się ucieszyłam. Trochę żałuję, że nie zdecydowałam się na taką jak Ufolinek miał kilka miesięcy. To na pewno świetna pamiątka. Aczkolwiek mamy substytut. Naszą ścianę zdobią powiększone czarno-białe zdjęcia synka z okresu noworodkowego zrobione przeze mnie bądź męża. Wśród nich znajduje się między innymi zdjęcie ilustrujące mój blog. Mama i syn pogrążeni we śnie :) Z przyjemnością zerkam na tą ścianę w ciągu dnia i nie mogę się nadziwić, że z Ufolinka już taki duży chłopak :)

  • Pudełko wspomnień - pudełko do którego wrzucamy, na przykład: opaskę z rączki ze szpitala, pierwsze skarpetki czy buciki, pamiątki ze chrztu, ulubioną zabawkę itp.



środa, 11 marca 2015

ZABEZPIECZENIA DOMOWE - BEZPIECZEŃSTWO NIEMOWLAKA


Ufolinek przemieszcza się już bardzo sprawnie, staje przy szafkach, otwiera szuflady i wszędzie go pełno :) Dlatego musieliśmy pomyśleć o zabezpieczeniach, które pozwolą uniknąć bolesnych urazów główki, przytrzaśnięcia paluszków, a także ochronią zawartość szafek i szuflad przed małymi rączkami Ufolinka.

Na rynku możemy znaleźć następujące zabezpieczenia dla małych dzieci:

  • Zabezpieczenie do kontaktów elektrycznych - wkładanie paluszków i różnych przedmiotów to gniazdek elektrycznych to ulubione zajęcie maluchów. Mój synek nie jest wyjątkiem... Dlatego zabezpieczenia zakupiliśmy.



  • Zabezpieczenia narożników - podczas odkrywania domowych zakamarków narożniki stołu, ławy lub biurka są kolejnym zagrożeniem. Zanim założyliśmy zabezpieczenia Ufolinek zdążył nabawić się kilku siniaków, a raz nawet zedrzeć sobie skórę z głowy. Na szczęście delikatnie. Zabezpieczenia kupiliśmy w Ikei.


  • Zabezpieczenia szafek przed otwieraniem - zabezpieczyć warto również szafki, szuflady, lodówkę oraz toaletę. Ciągłe otwieranie i zamykanie drzwiczek może prowadzić do przytrzaśnięcia paluszków. Ważne jest również chronienie dzieci przed niebezpiecznymi produktami, z którymi nie powinny mieć kontaktu, np przed środkami czystości. 



  • Blokada drzwi - zakładając blokadę na drzwi minimalizuje się ryzyko przytrzaśnięcia rączek. Blokada umieszczona na górnej krawędzi lub przy zawiasach skutecznie zablokuje drzwi i ochroni malca przed niebezpieczeństwem.



  • Bramka na schody - gdybym miała piętrowy dom na pewno bym się zdecydowała.



  • Zabezpieczenia pokręteł kuchenki - bezpieczne pokrętła kuchenki i piekarnika uniemożliwiają dzieciom ich regulowanie. Pokrętła – zabezpieczenia umieszcza się w miejsce tradycyjnych, w celu użycia należy je wcisnąć i przekręcić. Nie posiadam, ale warte zastanowienia się.


  • Samoprzylepna osłona piekarnika - zabezpieczenie piekarnika, które chroni dziecko przed dotknięciem gorących drzwiczek piekarnika. Wykonana z przezroczystego tworzywa. Łatwa w montażu i demontażu. Regulowana szerokość sprawia że pasuje do niemal wszystkich piekarników. Nie posiadam. Piekarnik włączam średnio raz w tygodniu. Tyle to Ufolinka przypilnuję.


  • Zabezpieczenia doniczki - osłona zapobiega dobieraniu się przez dziecko do ziemi w doniczce. Nie posiadam. Mam nadzieję, że Ufolinek w ziemi nie zagustuje...



Oczywiście nie należy dać się zwariować. Nie możemy ochronić naszego dziecka przed wszystkim. Jak nie nabije sobie kilku guzów nie nauczy się, że na pewne rzeczy trzeba uważać. 
A najlepszą ochroną jest posiadanie oczu dookoła głowy ;)



czwartek, 26 lutego 2015

SUPLEMENTACJA DIETY W CIĄŻY - CZY PRZYJMOWAĆ WITAMINY DLA CIĘŻARNYCH?


Jednym z podstawowych elementów odpowiedzialnych za prawidłowy przebieg ciąży jest właściwa dieta. Powinna zapewnić we właściwych proporcjach potrzebne składniki odżywcze. Jednak nie zawsze tak się dzieje. Tymczasem witaminy działają jako katalizatory w reakcjach metabolicznych, a ich niedobór może zaburzyć procesy życiowe. Podobną rolę w organizmie spełniają składniki mineralne.
Dlatego większość lekarzy zaleca kobietom w ciąży przyjmowanie suplementów diety. Ich zadaniem jest dostarczenie wszystkich wymaganych składników odżywczych, które wspierają prawidłowy rozwój ciąży. Środki te mogą być przyjmowane jeszcze przed zajściem w ciążę, w trakcie jej trwania, a także gdy kobieta karmi piersią. Ciężarna powinna przyjmować tylko te witaminy dla kobiet w ciąży, które przepisze jej lekarz, ponieważ wie on, jaka ich ilość, jest ciężarnej potrzebna i wskaże produkt przeznaczony specjalnie dla przyszłych mam. Większa ilość składników odżywczych może zaszkodzić dziecku.


Zalecane suplementy to:

  • Kwas foliowy - jest istotny w procesie krwiotwórczym, zaś jego niedobory w ciąży mogą powodować ciężkie zaburzenia rozwojowe płodu (wady cewy nerwowej), wady kręgosłupa, np. rozszczep kręgosłupa. 
  • Żelazo - ważny składnik hemoglobiny - czyli czerwonych krwinek. W ciąży zapotrzebowanie na żelazo wzrasta, a jego niedobór może powodować anemię. 
  • Magnez - jest potrzebny w procesie wzrostu, wspomaga rozwój kości. Niedobór magnezu u przyszłej mamy może wywoływać m.in. zaburzenia rytmu serca, wypadanie włosów, ogólne zmęczenie. 
  • Wapń - zapotrzebowanie na wapń w okresie ciąży i laktacji wzrasta, gdyż jest to podstawowy budulec układu kostnego dziecka. Pierwiastek ten jest niezbędny do prawidłowego rozwoju mięśni, serca i nerwów, reguluje też procesy krzepnięcia krwi.
  • Fosfor - zapotrzebowanie kobiety ciężarnej i karmiącej na fosfor, podobnie jak w przypadku wapnia, jest większe, warunkuje on prawidłową budowę kości i zębów. 
  • Miedź - jest niezbędna do wytwarzania krwinek czerwonych, metabolizmu tkanki nerwowej, łącznej i kostnej. Niedobór miedzi, która jest niezbędna do prawidłowego wchłaniania żelaza, ma związek z występowaniem anemii u przyszłej mamy. 
  • Jod - jest składnikiem odgrywającym istotną rolę w regulacji przemiany materii i hormonów tarczycy. Niedobór jodu w ciąży może wiązać się z większym odsetkiem porodów martwych, poronień, wad wrodzonych. 
  • Mangan - niedobory tego pierwiastka w okresie ciąży mogą prowadzić do zaburzeń rozwoju kośćca, nieprawidłowego rozwoju narządów wewnętrznych, uszkodzenia błędnika. 
  • Cynk - niedobór cynku w ciąży może prowadzić do zwiększonego ryzyka wystąpienia porodu przedwczesnego, niskiej masy urodzeniowej, nadciśnienia indukowanego ciążą oraz powikłań związanych z przebiegiem porodu (przedłużający się poród, krwawienia okołoporodowe). 
  • Witamina A - niezbędna w diecie kobiety ciężarnej witamina A reguluje procesy tworzenia nowych komórek, zapewnia prawidłową czynność tkanki nabłonkowej, potrzebna jest do rozwoju wzroku, skóry i błon śluzowych, wzrostu chrząstek i kości. U kobiet w ciąży i karmiących piersią zapotrzebowanie na Witaminę A wrasta o 60%. 
  • Witaminy z grupy B - pełnią one niezwykle ważną rolę w podziałach komórkowych i przemianach hormonalnych, dlatego są bardzo istotne dla prawidłowego rozwoju dziecka. Niedobór niektórych witamin z grupy B może być przyczyną niedokrwistości. 
  • Witamina E - jest potrzebna do prawidłowego przebiegu ciąży, działa ochronnie na komórki i naczynia krwionośne. Zapotrzebowanie na tę witaminę wrasta o 50%. Jej niedobór wiąże się z większym ryzykiem wystąpienia poronień nawykowych i stanu przedrzucawkowego oraz hemolizy, krwotoków wewnątrzczaszkowych, zaburzeń rozwoju u płodu. 
  • Witamina C - odgrywa ważną rolę w procesach syntezy kolagenu i wzrostu kości. Także dzięki tej witaminie wchłanianie żelaza przebiega bezproblemowo. Suplementację witaminą C w dawce 80 mg/dobę zaleca się jedynie kobietom, u których występuje zwiększone ryzyko jej niedoboru (ciąża mnoga, nadciśnienie tętnicze indukowane ciążą, cukrzyca w ciąży). 
  • Witamina D - jest niezbędna w prawidłowym przyswajaniu wapnia. Odpowiednia jej podaż jest szczególnie ważna w czasie ciąży, aby zapewnić prawidłowy rozwój kości płodu. Zapotrzebowanie na witaminę D w czasie ciąży wrasta aż 100%. Deficyt tej witaminy wiąże się z krzywicą, zaburzeniami zrostu kostnego i szeregiem chorób metabolicznych. 
  • DHA (czyli kwas dokozaheksaenowy): wielonienasycony kwas tłuszczowy, czyli omega-3, obecny przede wszystkim w tłustych rybach morskich. Dostępność tego składnika w diecie może wpłynąć na czas trwania ciąży i masę ciała płodu, jest on także odpowiedzialny za rozwój siatkówki oka i mózgu dziecka.

Apteki oferują wiele suplementów diety dla ciężarnych kobiet, a producenci farmaceutyczni prześcigają się we wprowadzaniu na rynek coraz to nowszych produktów. 

Długo zastanawiałam się czy przyjmować jakiś witaminowy preparat. Ostatecznie przez pierwsze trzy miesiące brałam tylko kwas foliowy (brałam go również przez rok poprzedzający zajście w ciążę), a potem po konsultacji z lekarzem i własnym wywiadzie internetowym, zdecydowałam się na Pregna Plus. Preparat ten nie ma tak bogatego składu jak inne tego typu suplementy, ale zawiera dokładnie to o co  mi chodziło.

A oto skład:

  • kwas eikozaoantaenowy
  • kwas dokozaheksaenowy
  • witamina B 6
  • witamina B 12
  • kwas foliowy
  • żelazo
  • cynk
  • jod

Brałam je do końca ciąży oraz miesiąc po urodzeniu Ufolinka.
Koszt to około 30 zł.

Pod koniec ciąży przyjmowałam jeszcze dodatkowo magnez ze względu na pojawiające się skurcze łydek oraz drganie powieki.

Przez całą ciążę miałam idealne wyniki badań. Więc chyba wybór okazał się słuszny :)