środa, 22 kwietnia 2015

POBIERANIE KRWI NIEMOWLAKA


Było już o pobieraniu moczu niemowlaka, czas więc na parę słów o tym jak wygląda pobranie krwi od takiego maluszka.


  • U noworodków i małych niemowlaków pobiera się krew z głowy, gdzie jest najprostszy dostęp do naczyń krwionośnych (brzmi strasznie, ale ponoć wbrew pozorom taki sposób pobierania krwi nie jest ani bardziej inwazyjny, ani bardziej bolesny od zwykłego).

  • U małych dzieci najczęściej krew pobiera się z paluszka lub pięty.



Jak to było u nas?

Ufolinek w mojej obecności krew miał pobieraną dwukrotnie. 


Za pierwszym razem jako noworodek. Wówczas pielęgniarka pobrała mu krew z piętki. Leżał na przewijaku, a ja trzymałam go za rączkę. Pielęgniarka nakłuła piętkę, pobrała krew i umieściła na specjalnej karcie. Nie było to dla niego bardzo bolesne.

Za drugim razem był już znacznie większy, bo miał siedem miesięcy.
Pielęgniarka najpierw oglądała mu rączki, ale na szczęście żył się nie doszukała i pobrała mu krew z paluszka.
Synek cały czas siedział u mnie na kolanach. Przytrzymywałam mu rączkę. 
Nakłucie wykonuje się specjalnym nakłuwaczem który zapewnia odpowiednią, niewielką głębokość nakłucia ok.1,2 mm. Dzięki temu nakłucie jest bezpieczne i praktycznie niebolesne. Ufolinek nawet nie mrugnął okiem :) Pobranie trwało dość długo, jakieś pięć minut, ponieważ kropelki krwi zlatywały dość wolno. Trzeba było je wyciskać. Dlatego ważne jest, aby okolica z której pobierana jest krew była mocno ogrzana. Wówczas uzyskuje się przekrwienie naczyń włosowatych, zapewniające szybkie i bezpieczne pozyskanie krwi po nakłuciu. Ma to również znaczenie dla jakości pobranej krwi i jej przydatności do badania. W tym celu warto założyć na rączkę dziecka rękawiczki – szczególnie w chłodne dni. Kiedy tuż przed pobraniem rączki dziecka są w dotyku chłodne, można je rozmasować.
Na zakończenie miejsce ukłucia zostało zabezpieczone jałowym gazikiem oraz plastrem z opatrunkiem.

I po krzyku :) Naprawdę nie ma się czego bać. Mam nadzieję, że trochę Was uspokoiłam i oswoiłam z tematem :)


Tutaj znajdziecie parę słów o pobraniu moczu niemowlaka.



5 komentarzy:

  1. O, a u nas było zawsze z żyły łokciowej ;) Ale przyznam, że to dziecięce pielęgniarki w przychodni pobierały synkowi tą krew, jak raz była jakaś inna, nie-dziecięca to nie chciała kłuć, bo nie mogła znaleźć żyły. I też bezboleśnie, bez krzyku. Rzeczywiście, nie ma co się bać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie w zwykłym punkcie pobrań pielęgniarki nie mają takiego doświadczenia z maluszkami i boją się, że będą musiały kłuć biedaka kilka razy. Stąd decyzja o pobraniu z paluszka. Swoją drogą, nie wiem jak te doświadczone pielęgniarki dziecięce znajdują żyłę łokciową. Ja się nic nie mogę dopatrzyć :D

      Usuń
  2. No my właśnie zmieniliśmy przychodnię na taką z lepszym personelem. W tej poprzedniej to panie nie mogły nawet u mnie doszukać się żyły ;) A pobieranie kilku probówek mamy co 6 tygodni, czasami synek prawie się nie budzi do tego zabiegu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Krzyś miał pobieraną krew chyba już częściej niż ja. W szpitalu pobierali mu krew w wierzchu dłoni. Teraz ma takie białe plamki na rękach. Jak wyszliśmy do domu to w drugim tygodniu miał pobieraną krew. Pielęgniarka wkuwała się 6 razy (wydaje mi się, że igła była większa niż jego żyły). To był koszmar. Ostatnio robiliśmy morfologię w innej przychodni. Tam się kobieta wkuła raz dwa. No ale teraz to już jest kawał chłopa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się wydaje, że wcześniej paniom pielęgniarkom łatwiej się było wkuć, bo teraz żyły przykryte solidną warstwą tłuszczyku ;)

      Usuń