Pokazywanie postów oznaczonych etykietą menu niemowlaka w jedenastym miesiącu życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą menu niemowlaka w jedenastym miesiącu życia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 maja 2015

PRZECHODZENIE ZE SŁOICZKÓW NA DOMOWE JEDZENIE - CZĘŚĆ II


Za nami kolejny tydzień eksperymentów i kolejne trzy dania w menu Ufolinka.

  • Klopsiki z mielonego indyka w sosie pomidorowym z ziemniaczkami - pogniotłam jednego małego klopsika, małego ziemniaczka i pół marchewki. Dodałam sporo sosu. Zauważyłam, że jak danie jest bardziej płynne, synek chętniej je zjada. Jadł dwa razy, za każdym razem z apetytem :)
  • Zupa kalafiorowa - pogniotłam małego ziemniaczka, pół marchewki, trochę kalafiora, pietruszki i kawałek mięsa z kurczaka. Za pierwszym razem zjadł prawie wszystko, a innym razem zjadł dwie łyżeczki i zacisnął usta. Musiałam podać słoiczek :(
  • Potrawka z kurczaka z marchewką i ryżem - z tych trzech dań to właśnie potrawka zasmakowała Ufolinkowi najbardziej. A robiłam ją po raz pierwszy w życiu :) Nam również przypadła do gustu.

Reasumując, nie jest źle :) Na siedem dni w tygodniu, Ufolinek cztery razy zjadł domowe jedzenie. Podałam słoiczek jak odmówił kalafiorowej, w niedzielę jak byliśmy na działce, a innym razem ponieważ chciałam żeby zjadł rybkę. W kolejnym miesiącu zamierzam bazować gównie na domowym jedzeniu. 


Wczoraj nastąpił przełom w jedzeniu kanapek :) 
Ufolinek jest taki, że jak daje mu do posmakowania coś w kawałku to zwykle się krzywi i odwraca głowę. Dlatego postanowiłam chlebek posmarowany dżemem i pokrojony w kosteczkę dać mu do rączki. Podsunęłam mu talerz. Wziął jedną kosteczkę, cudnie rozpłaszczył ją w dłoni, po czym wpakował do buzi. Przekonał się jakie to dobre i już kolejne kosteczki przyjmował z mojej ręki. Zjadł całą kanapkę i jeszcze marudził jak się skończyła :) 
Mam nadzieję, że od teraz kanapki na stałe zagoszczą w jego menu.

Poniżej:
PRZECHODZENIE ZE SŁOICZKÓW NA DOMOWE JEDZENIE - CZĘŚĆ I




poniedziałek, 18 maja 2015

PRZECHODZENIE ZE SŁOICZKÓW NA DOMOWE JEDZENIE - CZĘŚĆ I


Jeśli śledzicie bloga, to wiecie że postanowiłam, iż w maju zaczniemy przechodzić ze słoiczków na domowe jedzenie.
Okazało się, że nie jest to takie proste jak mogło się wydawać...

  • Pierwsza próba skończyła się fiaskiem. Ufolinek dostał kurczaka w sosie z pomidorów, cukinii cebuli i papryki z dodatkiem kaszy jaglanej. Stanowczo odmówił jedzenia... Z tym, że doszłam do wniosku iż to ja popełniłam błąd. Dałam mu za dużo kaszy i mięska. Tymczasem w słoiczkach mamy głównie sosik z rozdrobnionymi warzywkami i tylko trochę zmiksowanego mięsa. Po prostu postawiłam mu za wysoko poprzeczkę. Pierwszy raz przekonałam się jak to jest gdy dziecko zaciska usta i wykrzywia się na widok łyżeczki.
  • Kolejna próba to łosoś pieczony w folii z przyprawami i puree z ziemniaków. Skończyło się podgrzewaniem słoiczka...
  • Na trzeci rzut poszły rozdrobnione zrazy wołowe (bez środka) oraz ziemniaki z sosem. Na powrót zaczęłam wierzyć we własne zdolności kulinarne, bo Ufolinek zjadł całą porcję :)
  • Przyszła kolej na domową zupkę. Padło na ogórkową. Jedyna różnica między ogórkową jaką my zjedliśmy polegała na tym, że nasza była zabielona śmietaną, a Ufolinkowa zagęszczona kleikiem ryżowym. Rozgniotłam mu ziemniaczka i marchewkę oraz wkroiłam trochę kurczaka z zupy. Punkt dla mnie - zjadł :)
  • Zrazy wołowe Ufolinkowi zasmakowały, więc postanowiłam ugotować gulasz wołowy. Akurat wołowy robię bardzo prosto, bo dodaję tylko trochę cebuli, a sos zaciągam mąką. Wychodzi bardzo smaczny. Ufolinek jest tego samego zdania. Zjadł z kaszą gryczaną.
  • Ugotowałam kolejną zupę. Tym razem krupnik. Podobnie jak w przypadku ogórkowej, rozgniotłam ziemniaczka, marchewkę i dodałam trochę kurczaka z zupy. Zjadł :)

Synek obiady przygotowane przeze mnie dostawał na zmianę ze słoiczkami. Niestety ostatnie dni upłynęły nam pod znakiem ząbkowania i Ufolinek często odmawiał jedzenia obiadków, niezależnie czy były ugotowane przez mnie czy Bobovitę :(

Jeśli chodzi o mój ambitny plan wprowadzenia mu na drugie śniadanie kanapek, to synek uznał że nikt mu kaszki nie będzie zabierał dla jakiegoś suchego żarcia... No i wcina dalej tą swoją ukochaną kaszkę, a chlebek dostaje czasami na podwieczorek. Próbowałam dawać mu pokrojone w kosteczkę kanapki z masłem, dżemem, serkiem śmietankowym. Ale najbardziej lubi suchy...

c.d.n.