Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpieluchowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpieluchowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2016

ROZWÓJ DZIECKA - DWUDZIESTY SZÓSTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA

















Po raz pierwszy post podsumowujący ostatni miesiąc życia Ufolinka pojawia się z takim opóźnieniem. Na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że najpierw byliśmy na wakacjach, a potem najzwyczajniej w świecie miałam powakacyjnego lenia :)

  • Sierpień był inny niż wcześniejsze miesiące, ponieważ Ufolinek nie chodził do Klubu Malucha. Pierwsze trzy tygodnie spędził u moich rodziców. W między czasie byliśmy kilka dni nad morzem. Synek po raz pierwszy zobaczył „wielką wodę”, a co więcej kąpał się i skakał przez fale :) Zarówno w morzu jak i na plaży czuł się jak ryba w wodzie :) 
  • Byliśmy też na bilansie dwulatka, na którym pani doktor przeprowadziła ze mną wywiad, a Ufolinek został zmierzony, zważony, osłuchany i obejrzany z każdej strony. Poza lekkim płaskostopiem nie stwierdziła nic niepokojącego. Mały musi ćwiczyć podnoszenie przedmiotów stópkami.
  • W ostatnim tygodniu sierpnia mieliśmy jechać do Zakopanego. Jednak prognozy pogody mocno nas zniechęciły, a fakt iż Ufolinek nad morzem czuł się jak w raju skłonił do tego, że zarezerwowaliśmy pobyt na Bułgarskiej Riwierze :) Nie jest to może szczyt moich marzeń o zagranicznych podróżach, ale powiem Wam szczerze, że na wakacje z tak małym dzieckiem Bułgaria okazała się idealna. Gwarantowane słońce, ciepłe morze, piękna, szeroka i co najważniejsze piaszczysta plaża to jest właśnie to czego potrzeba dziecku do szczęścia :) Poza tym lot trwa tylko dwie godziny, dzięki czemu nie jest męczący zarówno dla malucha jak i jego rodziców oraz współpasażerów ;) Spędziliśmy leniwie przyjemne siedem dni. Zaraz po śniadaniu zajmowaliśmy leżaki w pobliżu brodzika dla dzieci, który jak się domyślacie był w centrum zainteresowania Ufolinka :) Spędzał tam większość czasu. Dzięki dmuchanym rękawkom nauczył się unosić na wodzie zarówno na brzuszku jak i plecach. Zwykle około 14-tej oznajmiał, że musi odpocząć, kładł się na leżaku i zasypiał na ponad godzinkę. Chodziliśmy również na plażę, z tym że często fale były dość duże i przez to dla człowieczka mierzącego 90 cm dość niebezpieczne. Zwiedziliśmy również pobliskie zabytkowe miasteczko, a ponadto codziennie po kolacji chodziliśmy na dwugodzinne spacery z wózkiem. Wcześniej bałam się, że wakacje z dwulatkiem mogą okazać się męczące, ale nic bardziej mylnego. Ufolinek podróż w obie strony zniósł świetnie. Większość czasu spał. Na miejscu w ogóle nie był uciążliwy. Oczywiście cały czas nie można go było spuszczać z oczu i co chwilę trzeba było chodzić z nim do wody albo siusiu, ale to naprawdę nie stanowiło problemu. Cieszę się, że w restauracji były krzesełka dla dzieci, bo dzięki temu mogliśmy spokojnie zostawić na chwilę Małego i wybrać sobie jedzenie. Wyjazd okazał się udany pod każdym względem. Już myślimy o kolejnym :)

















  • W sierpniu byliśmy też po raz pierwszy u fryzjera. Poszliśmy do typowego dziecięcego, z kącikiem zabaw dla dzieci, specjalnym fotelem w kształcie samochodu i możliwością oglądania bajki. Bałam się, że Mały będzie płakał, wiercił się i uciekał, ale nic takiego nie miało miejsca. Siedział grzecznie jak zaczarowany, a po wszystkim dostał Dyplom Pierwszego Strzyżenia :)
  • W końcu przebiły się ostatnie dwa ząbki :) Niestety nie do końca i zapewne czekają nas jeszcze trudne chwile...
  • Jeśli chodzi o potrzeby fizjologiczne jest super. Ufolinek ładnie woła zarówno siusiu jak i kupkę. Małe wpadki zdarzają się incydentalnie w formie popuszczenia kilku kropel w majtki. Jednak na noc cały czas zakładam mu pieluszkę,  ponieważ wciąż budzi się z mokrą.
  • Synek ostatnio jest bardzo ruchliwy. Dzięki temu nauczył się skakać, podciągać się na rękach oraz robić fikołki  :) Poza tym świetnie radzi sobie na rowerku biegowym. Jeździ coraz szybciej i coraz lepiej łapie równowagę.
  • Zrobił też szalenie duże postępy jeśli chodzi o mowę. Mam wrażenie, ze mówi już wszystko :) W zasadzie to buzia mu się nie zamyka :) 


PODSUMOWANIE:

Waga: 13,1 kg


Wzrost: 90 cm

Rozmiar ubrania: 92-98


Rozmiar buta: 23

Zęby: wszystkie

Sen:

  • około 10 godzin w nocy od około 20:30 do 6:30
  • około 13:30 półtorej godziny. Spałby dłużej, ale budzimy go, bo inaczej nie zasnąłby o 20:30





















Wcześniejsze miesiące:
PIERWSZY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DRUGI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
TRZECI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
CZWARTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
PIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SZÓSTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SIÓDMY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
ÓSMY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIEWIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIESIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
JEDENASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
TRZYNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
CZTERNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
PIĘTNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SZESNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SIEDEMNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
OSIEMNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIEWIĘTNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY PIERWSZY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY DRUGI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY TRZECI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY CZWARTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY PIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA




środa, 3 sierpnia 2016

ROZWÓJ DZIECKA - DWUDZIESTY PIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA





Ufolinek pierwszy miesiąc jako dwulatek ma już za sobą :)

  • Codziennie zaskakuje nas nowymi zwrotami, zdaniami czy stwierdzeniami. Można z nim przeprowadzić już całkiem rzeczową rozmowę. Ostatnio zobaczył jak zabiłam muchę i powiedział: "Mamusiu dlaczego trzasnęłaś muchę? Nie wolno trzaskać muchy. I co my teraz zrobimy? Mama naprawisz muchę?" Zatkało mnie :D
  • Ostatnio zapomniałam wspomnieć, że Ufolinek potrafi odpowiedzieć na pytania jak się nazywa, ile ma lat oraz podać dokładny adres zamieszkania. Ponadto zna już dwa wierszyki :)
  • Dzień po ufolinkowych urodzinach pojawiła się długo wyczekiwana dolna piątka, a trzy dni później kolejna. Niestety wyżynanie okupione było bólem i łzami, na które pomagał tylko nurofen. Teraz czekamy już tylko na ostatnie dwa ząbki.
  • Pojawił się też postęp w temacie kupki. Ostatnio pisałam, że Ufolinek ma chyba jakąś blokadę przed korzystaniem w tej kwestii z nocnika czy toalety. Okazało się, że nie o to chodzi. On po prostu nie do końca jeszcze wyczuwa moment kiedy chce się wypróżnić. Ale od kilku dni mamy duży postęp, ponieważ mówi już że robi kupkę. Wtedy szybko biegniemy do toalety i całość ku uciesze wszystkich domowników ląduje w ubikacji :) Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej i synek nauczy się choć przez chwilkę powstrzymywać swoje potrzeby tak samo jak było w przypadku siusiania.
  • Ufolinek dostał pierwszy w swoim życiu dyplom z okazji ukończenia Klubu Malucha :) Tym samym zakończył roczny, jakże ważny etap swojego życia. Przebywanie wśród dzieci nauczyło go że należy się dzielić. Zdumiewa nas jak za każdym razem gdy coś je albo się bawi pyta "chcesz?" albo mówi: "to jest moje, ale ty możesz bawić się tym". Ponadto jak ktoś śpi stara się nie przeszkadzać i ciuchutko się bawi. Nauczył się też sprzątać zabawki przyśpiewując sobie: "sprzątać czas, sprzątać czas , bo zabawki idą spać" :D Myślę, że to że tak dobrze mówi to również w ogromnym stopniu zasługa przebywania wśród dzieci. Z perspektywy czasu widzę, że posłanie go do Klubu było naprawdę świetną decyzją. Teraz przez dwa tygodnie będzie jeździł co rano do babci, a drugą połowę sierpnia spędzi z mamą i tatą, czego już nie mogę się doczekać. A we wrześniu rozpocznie kolejny etap w swoim życiu - przedszkole.
  • W zeszłym miesiącu żaliłam się że synek od kiedy ma normalne łóżko praktycznie co noc przychodzi do nas i śpi z nami do rana. O ile na początku było to rozczulające to z biegiem czasu zaczęło być uciążliwe. Po prostu się nie wysypialiśmy. W końcu wkrótce po drugich urodzinach postanowiłam to zmienić. Nastawiłam się, że czeka nas około tygodnia płaczu i krzyku, po czym gdy Ufolinek przydreptał w nocy z misiami powiedziałam mu, że ma wracać do swojego łóżka, bo to jest łóżko mamy i taty. Zaczął płakać, a po chwili położył się w progu naszej sypialni na podłodze. Myślałam że sama się rozpłaczę. Zapytałam go czy mam go odprowadzić do łóżka. Zgodził się, Zostałam z nim dłuższą chwilę, głaszcząc uspokajająco po głowie. Gdy wróciłam do swojego łóżka znowu zaczął płakać. Nie uspokajał się więc znowu do niego poszłam i chwilę z nim posiedziałam, tłumacząc jeszcze raz że jest już duży, a wszystkie duże dzieci śpią w swoich łóżeczkach, bo łóżko rodziców jest za małe żeby wszyscy się zmieścili. Wróciłam do siebie, a Ufolinek zasnął. Rano był z siebie bardzo dumny i ciągle powtarzał, że spał w swoim łóżku :) Kolejnej nocy przydreptał około północy, ale zatrzymał się w progu. Udawałam, że śpię. Postał chwilkę, po czym wrócił do swojego łóżka. Od tego czasu nie dość, że przesypia w nim całą noc, to jeszcze w nim zasypia. Wcześniej zasypiał w naszym łóżku i go przenosiliśmy. Teraz wygląda to tak, że po kąpieli pije mleczko. Potem idzie umyć ząbki i dać buziaka tacie. Następnie idziemy do jego pokoju, opowiadam mu bajeczkę i wychodzę. Ufolinek jeszcze wychodzi z łóżka, chwilę bawi się w swoim pokoju, po czym sprząta zabawki i kładzie się do łóżeczka. Zasypia i śpi do rana. Trwa to już trzy tygodnie. Błogostan! Gdybym wiedziała, że tak łatwo pójdzie przeprowadziłabym całą "akcję" o wiele wcześniej.
  • Przez ostatnie trzy tygodnie bunt dwulatka poszedł w zapomnienie. Ufolinek na powrót stał się naszym kochanym aniołkiem. Oczywiście miewa napady złości, ale znacznie rzadziej i trwają tylko kilka sekund. Poza tym jest bardzo grzeczny, ładnie mówi: "proszę", "przepraszam", "dziękuję", "dzień dobry", "na zdrowie" oraz zawsze pyta czy może to bądź tamto. Ponadto wszystko można mu wytłumaczyć, nawet to że już czas opuścić plac zabaw. Oby ten stan trwał jak najdłużej :)
  • Ufolinek na drugie urodziny dostał między innymi rowerek biegowy. Prezent okazał się strzałem w dziesiątkę. Uwielbia go i praktycznie codziennie przemierza na nim ponad kilometr. Z każdym dniem idzie mu coraz lepiej. Ostatnio nawet próbuje łapać równowagę, podkurczając obie nóżki jednocześnie.



PODSUMOWANIE:


Waga: 12,9 kg

Rozmiar: 92

Sen:

  • około 10 godzin w nocy (w tygodniu od 20:30 do 7:00, w weekend prawie godzinę dłużej)
  • około 13:30 półtorej godziny. Spałby dłużej, ale budzimy go, bo inaczej nie zasnąłby o 20:30




















Wcześniejsze miesiące:
PIERWSZY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DRUGI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
TRZECI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
CZWARTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
PIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SZÓSTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SIÓDMY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
ÓSMY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIEWIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIESIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
JEDENASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
TRZYNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
CZTERNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
PIĘTNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SZESNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SIEDEMNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
OSIEMNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIEWIĘTNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY PIERWSZY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY DRUGI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY TRZECI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY CZWARTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA




środa, 6 lipca 2016

ROZWÓJ DZIECKA - DWUDZIESTY CZWARTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA


















3 lipca Ufolinek skończył dwa latka. Czas więc na podsumowanie ostatniego miesiąca drugiego roku życia Ufolinka.

  • Przez cztery dni chodziłam z Ufolinkiem na adaptację do przedszkola, do którego będzie uczęszczał od września. Synek polubił to miejsce, głównie ze względu na ogromny, dobrze wyposażony plac zabaw, ale myślę że i tak we wrześniu będzie ciężko... Chociaż on dzięki temu, że od prawie roku chodzi do klubu malucha i tak jest w lepszej sytuacji niż dzieci, które idą do przedszkola prosto z domu. Po pierwsze wie, że mama i tata chodzą do pracy, a gdy ją kończą to zawsze po niego przychodzą, a po drugie zna pewne zasady typu: wspólne spożywanie posiłków, sprzątanie zabawek itp. 
  • Ufolinek zaczął posługiwać się zdaniami wielokrotnie złożonymi oraz bardzo poszerzył swoje słownictwo. Mówi na przykład: "Jak zjem śniadanko pojedziemy na działkę do babci i dziadka" 
  • Zaczął opowiadać co się wydarzyło. Na przykład mówi: "Byłem nad jeziorem z dziadkiem. Były kaczki i łabędzie i łódka i kajaki. Dawałem kaczuszkom chlebek. Siedziałem w łódce." 
  • Ufolinek jak na zbuntowanego dwulatka przystało ma coraz częściej napady złości. Wszystko musi być po jego myśli. Raz nawet rzucił się na ziemię. Krzyczał, płakał, wymachiwał rękami i nogami. Dramat... Postanowiliśmy to totalnie zignorować, żeby zobaczył że takim zachowaniem nic nie wskóra. Poszliśmy do kuchni i staraliśmy się normalnie rozmawiać. Uspokoił się po około dziesięciu minutach. Wtedy do niego poszłam i zapytałam czy już się nie denerwuje. Powiedział, że nie i poszedł ze mną do kuchni jak gdyby nic się nie stało. Od tego czasu więcej tego typu akcji nie było. Teraz gdy widzę, że zaczyna się złościć mówię: "synek będziesz się złościł czy wolisz dać mamie buziaka?". Na szczęście póki co wybiera drugą opcję :)
  • Jakiś czas temu pisałam, że odstawiliśmy z sukcesem pieluszki. I tak faktycznie jest tyle, że sukces okazał się połowiczny. Jeśli chodzi o siusiu mamy pełny sukces. Ufolinek woła za każdym razem i potrafi już ładnie kontrolować pęcherz. Ponadto nauczył się korzystać z nakładki i nocnika praktycznie nie używamy. Natomiast jeśli chodzi o kupkę to mamy problem. Praktycznie każda ląduje w majtkach. Synek wie, że trzeba załatwiać się do ubikacji, ale ewidentnie ma jakieś zahamowania. Gdy go przyuważę, że zaczyna robić kupkę i posadzę go na nocnik czy ubikację to wstrzymuje i nie robi. Czytałam, że 70% chłopców ma z tym problem i najlepiej po prostu uzbroić się w cierpliwość, nie okazywać dziecku niezadowolenia, nie krzyczeć, nie wypominać, nie zawstydzać i poczekać aż samo dojrzeje aby załatwiać swoje potrzeby w bardziej cywilizowany sposób. W przeciwnym razie może dojść z tak zwanych zaparć nawykowych, a to już naprawdę ogromny problem. W każdym razie bardzo się cieszę, że tak łatwo poszło z siusianiem i Ufolinek nie musi w upalne letnie dni chodzić z pieluchą.
  • Zmieniła się też kwestia zasypiania. Teraz wygląda to tak, że kładę się z Ufolinkiem w naszym łóżku, opowiadam mu bajeczkę, całuję, zostawiam otwarte drzwi i wychodzę. Czasami z dwa, trzy razy muszę na niego fuknąć żeby wracał do łóżka, ale zwykle w ciągu dziesięciu minut zasypia i wtedy przenosimy go do jego łóżka. Czasami śpi w nim całą noc, a czasami przychodzi w nocy do nas i śpi z nami do rana.


PODSUMOWANIE:

Waga: 12,7 kg

Rozmiar: 86-92

Sen:

  • około 10-11 godzin w nocy (od 20:00 do 6:00 lub 7:00)
  • godzinkę w dzień 

















Wcześniejsze miesiące:
PIERWSZY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DRUGI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
TRZECI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
CZWARTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
PIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SZÓSTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SIÓDMY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
ÓSMY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIEWIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIESIĄTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
JEDENASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
TRZYNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
CZTERNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
PIĘTNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SZESNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
SIEDEMNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
OSIEMNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DZIEWIĘTNASTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY PIERWSZY MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY DRUGI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA
DWUDZIESTY TRZECI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA



piątek, 3 czerwca 2016

ROZWÓJ DZIECKA - DWUDZIESTY TRZECI MIESIĄC ŻYCIA UFOLINKA



Ubiegły miesiąc minął nam pod znakiem zmian :)

  • Ufolinek pożegnał się z pieluchami! Korzysta z nich tylko podczas snu. Gdy zrobiło się ciepło i uznałam, że synek jest już gotowy po prostu zamieniłam pieluchę na majteczki. Mały załapał o co chodzi praktycznie pierwszego dnia. Oczywiście przez kilka pierwszych dni zdarzały się małe wpadki, ale i tak poszło lepiej niż myślałam. Dokładnie wszystko opisałam tutaj.
  • Ufolinek nie śpi już w łóżeczku. Chcieliśmy aby spał w nim jeszcze jakieś pół roku, ale zobaczyłam łóżko w którym się zakochałam i nie mogłam się mu oprzeć :) Poza tym zrobiłam rozeznanie kiedy rodzice przenoszą dzieci do normalnych łóżek i większość robi to około drugiego roku życia, zwykle krótko przed jego ukończeniem. Pewnie jesteście ciekawi jak Ufolinek zareagował na tą nowość i co ważniejsze jak teraz zasypia. Wkrótce pojawi się na ten temat osobny post :)
  • Łudziłam się, że latem AZS się wyciszy. Tymczasem nie widzę poprawy. Mało tego doszło nam uczulenie na truskawki i słońce! Czytałam, że słońce ma zbawienny wpływ na skórę z atopowym zapaleniem, dlatego któregoś dnia gdy byliśmy na działce postanowiłam zdjąć synkowi koszulkę i wystawić jego plecki i brzuszek na działanie słońca. Dodam, że buźkę, rączki i nóżki ma ładnie opalone i nic do tej pory nie wskazywało, że jego skóra miałaby źle zareagować na słońce. Posmarowałam mu ciałko filtrem i przez godzinę biegał bez koszulki. Po kilku godzinach dostał czerwonej wysypki na całym karku, okolicach obojczyka i ramionach, czyli tam gdzie zwykle wychodzi mu uczulenie po jedzeniu. Z tym, że ta wysypka zajęła większy obszar niż zwykle, a na ramionach przekształciła się w bąbelki jak po poparzeniu pokrzywą. Strasznie go to wszystko swędziało. Nie wiem czy to sprawka słońca czy może uczulił go krem z filtrem. Na szczęście mam w domu silną maść sterydową. Posmarowałam mu cienką warstwą wszystkie zmienione miejsca, dałam podwójną porcję wapna w syropie i rano nie było po uczuleniu praktycznie śladu. 
  • Pogoda nas ostatnio rozpieszcza i dzięki temu spędzamy dużo czasu na świeżym powietrzu.W weekendy jeździmy do dziadków na działkę, gdzie Ufolinek ma raj na ziemi :) A ja mogę chwilę odsapnąć, gdyż gdy tylko na horyzoncie pojawia się dziadek, mama idzie w odstawkę i wcale nie ma tego synkowi za złe :)
  • Coraz większymi krokami wchodzimy w „bunt dwulatka”.  Mały bywa nieznośny, uparty i ręce zaczynają mu latać na prawo i lewo. Można mu tłumaczyć, rozmawiać z nim, krzyczeć, a on i tak robi swoje. Ech, mam nadzieje że to przejściowe. Poza tym jest mądrym, wesołym i kochanym chłopczykiem :)


PODSUMOWANIE:

Waga: 12,7 kg

Rozmiar: 86-92

Sen:
  • około 10-11 godzin w nocy (od 20:00 do 6:00 lub 7:00)
  • 2 godziny w dzień około 12:30

Na koniec zdjęcie miesiąca. Taka oto sytuacja... 
























niedziela, 29 maja 2016

ODPIELUCHOWANIE, NOCNIKOWANIE, TRENING CZYSTOŚCI – ZWAŁ JAK ZWAŁ – WAŻNE ŻE MAMY SUKCES :)


Z moich obserwacji wynika, że są dwie szkoły uczenia dziecka korzystania z nocnika.

  • Pierwsza z nich - szkoła naszych mam i babć nakazuje wysadzać dziecko na nocnik jak tylko zaczynie dobrze siedzieć, czyli w granicach 7-8 miesiąca życia. Sama tak byłam uczona. Aczkolwiek myślę, że fakt iż większość „rzeczy” lądowała w nocniku wynikał z faktu iż byłam wysadzana kilkanaście razy dziennie, a nie z tego iż sama potrafiłam kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne.
  • Druga szkoła mówi, iż z pożegnaniem pieluchy warto poczekać do momentu aż dziecko samo będzie na to gotowe. Zwykle ma to miejsce po ukończeniu przez malucha 18 miesięcy. Dopiero wówczas dziecko nabiera umiejętności kontrolowania swoich potrzeb fizjologicznych i jest na tyle bystre by wiedzieć co się z nim dzieje.


Jak to było u nas?

Jestem zwolenniczką drugiej szkoły i uważam, że dziecko do wszystkiego powinno dorosnąć. Nie widzę większego sensu wysadzaniu dziecka co pół godziny tylko po to by zaoszczędzić na pieluchach. Bo do tego to się sprowadza. Fakt, że maluch zrobi siusiu do nocnika nie znaczy, że kontroluje swoje potrzeby. Po prostu zachciało mu się siusiu akurat w momencie gdy siedział na nocniku. Moja mama jest zwolenniczką pierwszej szkoły (w sumie się nie dziwię, że w dobie tetrowych pieluch chciano się ich jak najszybciej pozbyć) i od kiedy Ufolinek zaczął siedzieć pytała mnie dlaczego go nie wysadzam. Jednak ja postanowiłam zawierzyć własnej intuicji i poczekać aż synek będzie gotowy. Domyślałam się, że nastąpi to na wiosnę, krótko przed jego drugimi urodzinami.

  • Gdy synek skończył roczek pojawił się w domu nocnik. Zwykły antypoślizgowy. Nie wysadzałam go, ale chciałam żeby się z nim oswoił. Co jakiś czas stawiałam go na widoku.
  • Od kilku miesięcy oglądaliśmy też wspólnie książeczkę o misiu, który zaczął siusiać na nocnik. Myślę, że okazała się bardzo pomocna. Ufolinek chętnie po nią sięgał. Od jakiegoś czasu potrafi opowiedzieć całą historię, która w jego wykonaniu brzmi mniej więcej tak: „Misiu jest już duży. Mama zabrała misiowi pieluchę. Misiu zrobił siusiu na podłogę. Było mokro. Poślizgnął się. Poszedł z tatą kupić nocnik. Misiu zrobił siusiu do nocnika. Wylał siusiu do ubikacji. Nie ma już pieluchy. Mama jest wesoła” :)



  • Jakiś czas temu Ufolinek zaczął sygnalizować, że zrobił kupkę oraz mówić, że leci siusiu. Uznałam, że jest już gotowy i postanowiłam, że jak tylko zrobi się ciepło po prostu zdejmę mu pieluchę i już nie oddam (z wyjątkiem nocy).
  • Od kilku dni jak go przewijałam mówiłam mu, że jest już dużym chłopcem i pytałam czy chciałby tak jak misiu robić siusiu i kupkę do nocnika. Mówiłam, że mama będzie wesoła jak zrobi siusiu do nocnika i że już niedługo zamiast pieluchy będę mu zakładała majteczki, w które się nie siusia.

Całą „akcję” chciałam przeprowadzić w długi weekend. Tymczasem synek zdecydował inaczej… Kilka dni przed długim weekendem przyszedł do mnie mówiąc, że chce siusiu na nocnik. Oczywiście go posadziłam. Siedział 10 minut i nic. Nie założyłam mu pieluchy tylko majteczki. Za chwilę przybiegł znowu, że chce na nocnik. Siedział, siedział i nic. Pomyślałam, że traktuje to jak zabawę. Za trzecim razem przybiegł, usiadł i zrobił od razu siusiu. Oczywiście były brawa, komisyjne wylewanie zawartości nocnika do ubikacji, mówienie „papa siusiu” i najważniejsze – spuszczanie wody :) Postanowiłam pójść za ciosem i nie zakładać mu już pieluchy. Pierwsze siedem dni wyglądało tak:


PIERWSZY DZIEŃ (22.05.2016)

Zaczęło się od tego co opisałam wyżej. Gdy został już w samych majtkach co jakiś czas pytałam go czy chce siusiu. Mówił, że nie. Po czym po jakimś czasie sam przyszedł i powiedział, że chce siusiu. Akurat tego dnia jechaliśmy na działkę. Zapakowałam osiem par majtek i po raz pierwszy nie wzięłam pieluch. Działka okazała się idealnym miejscem do nauki. Postawiłam nocnik na widoku, powiedziałam synkowi, że teraz ma same majteczki i dlatego musi powiedzieć jak chce siusiu. Mama wtedy zdejmie majteczki i posadzi go na nocniku. Za każdym razem mówił, tyle że nie zawsze udało mu się powstrzymać i zanim zdjęłam mu majteczki zdążył trochę popuścić. Część więc lądowała w majtkach a część w nocniku. Raz nawet przybiegł nic nie mówiąc i usiadł na nocnik. Ładnie zrobił siusiu, tyle że był w majtkach :) Dopiero pod koniec dnia, gdy już wyjeżdżaliśmy zrobił dwa razy siusiu w majtki. Nie wiem czy był już tak zmęczony, czy to dlatego że nocnik zniknął mu z pola widzenia. Gdy wróciliśmy do domu ładnie wołał. Na noc ubrałam mu pieluchę. Po 5 minutach znalazłam w niej kupkę… Pomimo to uznałam, że jak na pierwszy dzień było całkiem nieźle. Wcześniej myślałam, że zanim synek załapie o co chodzi będę miała zasikane całe mieszkanie. Tymczasem poszło mu tak dobrze, że postanowiłam pójść za ciosem i puścić go do Klubu bez pieluchy.

DRUGI DZIEŃ

Dzień zaczął się mało obiecująco, ponieważ pierwsze siusiu spłynęło po krześle w kuchni prosto na podłogę… Zdania jednak nie zmieniłam i do Klubu synek poszedł bez pieluchy z plecakiem wypchanym majtkami. Opiekunkom powiedziałam, że siusia już na nocnik i  że nie mają mu zakładać pieluchy, chyba że na drzemkę. Cały dzień się stresowałam. Okazało się, że niepotrzebnie. Ponoć ładnie wołał i tylko raz posiusiał się w majtki. Dwa razy też lekko popuścił zanim usiadł na nocnik. Odbierał go tata. Gdy wracali do domu Ufolinek uciekł mu i pobiegł do piwnicy. Tata gdy weszli do domu trochę na niego nakrzyczał. Chyba się zestresował, bo na miejscu się posiusiał. Ufolinek, nie tata :D Do końca dnia był negatywnie nastawiony do nocnika i płakał na samą wzmiankę o siusianiu. Aczkolwiek nauczyłam się już rozpoznawać kiedy chce siusiu i po prostu sadzałam go na nocnik. Nie jest to trudne, bo Mały łapie się wtedy za siusiaka :)

TRZECI DZIEŃ

Rano zrobił siusiu dwa razy na nocnik. Raz się zapierał, że nie chce, ale widziałam że trzyma się za siusiaka i go posadziłam. Zrobił od razu. W Klubie zmoczył tylko jedne majteczki. W domu ładnie wołał i wszystko lądowało w nocniku. Przyuważyłam też moment gdy zachciało mu się kupkę i zapytałam czy chce na nocnik. Potwierdził i całość wylądowała w nocniku. Były brawa, pochwały i okrzyki radości :)

CZWARTY DZIEŃ

Rano zrobił  siusiu na nocnik. Z kupką nie do końca zdążył i część wylądowała w majtkach, a część w nocniku. Przypomniałam mu, że trzeba wołać wcześniej i uspokoiłam że następnym razem na pewno się uda. W klubie nie zmoczył już żadnych majteczek i ponoć wołał za każdym razem. Po południu było tak samo :)

PIĄTY DZIEŃ

Cały dzień byliśmy na działce. Wołał zarówno jak chciał siusiu jak i kupkę. Trzy razy popuścił kilka kropelek zanim usiadł na nocnik. Raz trochę więcej jak został wybudzony z drzemki i jeszcze się do mnie przytulał.

SZÓSTY DZIEŃ

Prawie cały dzień byliśmy na działce. Wołał za każdym razem. Kilka razy minimalnie popuścił. Ale było widać, że coraz dłużej potrafi się powstrzymać.

SIÓDMY DZIEŃ

Wołał za każdym razem i ani razu nie popuścił nawet jednej kropelki :)


Bałam się, że cały dom będzie zasikany i przez pierwsze dni Ufolinek będzie sikał sobie po nogach. Wygląda na to, że nie doceniłam własnego dziecka. W zasadzie od początku załapał o co chodzi. Jestem z niego dumna i szczęśliwa, że tak łatwo poszło. Teraz musi się jeszcze nauczyć korzystać z nakładki i siusiać pod chmurką. A tata musi go nauczyć siusiać na stojąco :)