środa, 18 lutego 2015

SPACER Z NIEMOWLAKIEM - DLACZEGO WARTO SPACEROWAĆ?


Jestem na rocznym macierzyńskim. Moją pracą jest teraz: opiekowanie się synkiem, karmienie go, tulenie i spacerowanie.

I właśnie spacerowi chciałam poświęcić tutaj trochę miejsca.

Co dają spacery?


  • Dodają zdrowia
Spacer na świeżym powietrzu to przede wszystkim solidna dawka tlenu dla dziecka. Dotleniony organizm dobrze funkcjonuje, tkanki ciała są odżywione, mózg lepiej się rozwija, na buzi pojawiają się zdrowe rumieńce.
Codzienne spacery dostarczają organizmowi także dawki witaminy D syntetyzowanej pod wpływem promieniowania słonecznego, nawet tego przesianego przez chmury.


  • Hartują
Układ odpornościowy człowieka nie działa bez zarzutu od razu po urodzeniu. Musi nauczyć się reagować na zagrożenia, takie jak wahania temperatury, trudne warunki środowiskowe, kontakt z wirusami i bakteriami. Idealnym treningiem odporności są właśnie spacery. Dzieci, które regularnie spacerują i nie są przegrzewane, rzadziej chorują.


  • Regulują rytm dnia 
Spacery obok innych stałych punktów dnia odbywających się mniej więcej o stałych porach pomagają maluchowi w wypracowaniu rytmu dnia. Więcej o tym w poście: Plan dnia niemowlaka.

  • Uczą świata 
Noworodek na spacerze głównie śpi, ale z czasem niemowlę zaczyna dostrzegać coraz więcej z otaczającego go świata. Orientuje się, że nad jego głową przesuwają się intrygujące kształty i kolory. Słyszy szczekanie psa, warkot silnika, szum drzew, ćwierkanie ptaków. Zaczyna bacznie obserwować świat.

  • Rozwijają umiejętności 
Dziecko uczy się wychwytywania i rozpoznawania dźwięków, kolorów, zapachów.

  • Pomagają mamie 
Spacery potrzebne są nie tylko dziecku, ale i mamie. To okazja do wyjścia z domu, kontaktu z ludźmi (choćby i na osiedlowym bazarku). Ruch pomaga zrzucić zbędne kilogramy, które pozostały po ciąży; wyzwala także produkcję serotoniny potrzebnej dla dobrego nastroju i samopoczucia. Młode, spacerujące mamy otrzymują niezbędną dawkę witaminy D koniecznej do wchłaniania wapnia z pożywienia (to szczególnie ważne dla kobiet karmiących na diecie bezmlecznej z racji alergii dziecka). A dopóki dziecko przesypia całe spacery, mogą nareszcie w spokoju nacieszyć się lekturą czy słuchaniem ulubionej muzyki.

  • Zaostrzają apetyt - ważne u niejadka. 


Kiedy na pierwszy spacer?

Na pierwszy spacer dziecko powinno zacząć wychodzić dwa-cztery tygodnie po urodzeniu (zależnie od pogody i stanu zdrowia - jeśli jest piękne lato, to można malucha wyprowadzić na przechadzkę już w pierwszym tygodniu życia). Jesienią i zimą koniecznie trzeba zacząć od werandowania, czyli przez kilka dni oswajać dziecko z chłodnym, świeżym powietrzem (ubieramy dziecko jak na spacer i stawiamy wózek coraz bliżej otwartego okna lub balkonu), a dopiero potem wyjść poza dom. Zaczynamy od przechadzki około dwudziestominutowej, stopniowo, codziennie wydłużając spacer do około dwóch godzin.
Na spacer można iść o każdej porze roku, a nawet przy lekkim deszczu. W domu lepiej zostać, gdy jest mróz poniżej 10 stopni lub wielki upał, solidne opady albo mocny, porywisty, niebezpieczny wiatr.

Jak ubierać niemowlaka na spacer?


By pobyt na świeżym powietrzu dziecku posłużył, nie może być ono ani zbyt chłodno, ani zbyt ciepło ubrane. Maluch jedno-dwumiesięczny na spacer w chłodny dzień powinien być ubrany nieco cieplej niż rodzice (ale koniecznie "na cebulkę", by w razie ocieplenia można było bez trudu zdjąć jedną warstwę), a podczas upałów - o warstwę lżej niż rodzice (mama w sukience, dziecko w pieluszce). Starsze niemowlę ubieramy tak jak siebie. Ciepły kombinezon zakładamy dopiero wtedy, gdy rodzice także zaczynają nosić zimowe kurtki. Ważne, by w chłodne dni niemowlę miało na głowie czapkę zakrywającą uszy, na dłoniach rękawiczki, a na nogach ocieplone skarpetki. Dziecko śpiące w wózku trzeba dodatkowo przykryć kocem, ale maluch musi móc pod tymi wszystkimi warstwami swobodnie oddychać. Najlepiej kontrolować ciepłotę ciała dziecka, przykładając dłoń do jego karku - jeśli jest ciepły i suchy, to maluchowi jest dobrze. Więcej na ten temat w poście: Jak ubierać niemowlaka na spacer?

Co zabrać ze sobą na spacer?

Na spacer warto zabrać:
- pieluszki
- chusteczki nawilżane
- krem do pupy
- ubranie na zmianę
- pieluchę flanelową bądź tetrową
- folię przeciwdeszczową
- picie dla malucha


Jak to jest ze spacerami u nas?

Z racji powodów, które wymieniłam wyżej, bardzo poważnie podchodzę do kwestii spacerowania z Ufolinkiem.
Staram się z nim wychodzić codziennie, nawet jeśli wcale nie mam na to ochoty. Może jakieś trzy razy uległam pokusie pozostania w domu i zawsze miałam z tego powodu wyrzuty sumienia.
Ufolinek swój pierwszy spacer zaliczył w ósmej dobie życia. Było lato i pewnie wyszlibyśmy z nim wcześniej, gdyby nie to że akurat przez kilka dni bardzo wiało. Pierwszy spacer trwał około pół godziny, a już kolejny godzinkę. Uwielbiałam wychodzić z nim na spacer w ciepłe, słoneczne dni. Wychodziliśmy na dwie godziny, z czego jedną spędzałam na ławce z książką ogrzewając się w blasku słońca. Wtedy Ufolinek przesypiał jeszcze cały spacer. Było cudownie :) Teraz nie jest już tak kolorowo. Bo po pierwsze trzeba ubrać skrzata i siebie, co zajmuje trochę czasu i nierzadko szarpie matczyne nerwy, po drugie jest zimno, często wietrznie, wilgotno i ponuro (zmusiło mnie to do zakupu czapki - pierwszej od niepamiętnych czasów), a po trzecie dziecię śpi już tylko jakieś 40 minut i drugą połowę spaceru zdarza mu się marudzić. Mam nadzieję, że przestanie jak już wkrótce przesiądzie się do spacerówki i będzie mógł do woli się rozglądać :) 
No ale chodzimy na te spacery, chyba że leje deszcz albo wyjątkowo mocno wieje. Przy okazji robię zakupy. Lubię mieć jakiś cel i najczęściej planuję sobie, że na przykład pójdziemy do Carrefoura, który znajduje się około 40 minut pieszo od naszego domu. Tam przez jakieś 15 minut robię zakupy. Staram się żeby Ufolinek przynajmniej godzinę spędzał na powietrzu, a jak jest ładnie to dłużej. Robimy średnio 5-6 kilometrów, a w weekendy jak dołącza do nas tata Ufolinka to nawet 10 :)
Zawsze mam przyczepioną do wózka torbę z rzeczami, o których wyżej wspominałam. Do tej pory jeszcze nie zdarzyło się, żebym musiała przewijać Ufolinka na spacerze. Jest łaskawy i na szczęście swoje większe potrzeby załatwia póki co w domu. Za to z folii przeciwdeszczowej byłam zmuszona korzystać już kilkakrotnie.
W piątek była śliczna, słoneczna pogoda, ale mój synek absolutnie tego nie docenił i krzywił się za każdym razem jak promień słońca zaglądał  mu w oczka. Czyli praktycznie cały czas. Zniecierpliwiona jego marudzeniem chciałam wrócić do domu, ale wpadłam na pomysł, żeby wyciągnąć go z wózka i usiąść z nim na ławce. To był strzał w dziesiątkę. Ufolinek zachwycony radośnie rozglądał się wokół. Pokazałam mu z bliska małe choineczki, piszczał jak igiełki kłuły go w paluszki :) Nawet pohuśtaliśmy się na huśtawce. I tak spędziliśmy sobie miło ponad godzinkę na świeżym powietrzu - pierwszy raz nie spacerując. Chłopak dorasta jak nic :)


Ufolinek zażywa witaminy D na ławce :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz